Nasi zawodnicy grają w najlepszych europejskich klubach, polskie drużyny regularnie występują w Lidze Mistrzów. Reprezentacja zdobywa medale w mistrzostwach świata i Europy. Piłkarzom ręcznym udało się osiągnąć to, czego od lat nie potrafią osiągnąć futboliści.
„Orły Wenty” w hołdzie prezydentowi
Styczeń 2009 r. Mistrzostwa świata w piłce ręcznej. Reprezentacja Polski gra z Norwegią. Stawką jest awans do najlepszej czwórki turnieju. Obie drużyny muszą wygrać. Ostatnia minuta spotkania. Norwegowie prowadzą 30:29. Nasi zawodnicy grają do końca. Łukasz Gliński zdobywa wyrównującą bramkę. Remis nie zadowala nikogo, daje awans Niemcom. Ostatni atak przeprowadzają Norwegowie. Wycofują bramkarza po to, by wprowadzić na parkiet kolejnego atakującego. – Zostało 15 s. Przejmować i mamy pustą bramkę. Spokojnie, jest dużo czasu – to ostatnie wskazówki trenera Bogdana Wenty. Polacy rzeczywiście przejmują piłkę. Artur Siódmiak rzuca ją do pustej bramki. Biało-czerwoni wygrywają i awansują do półfinału. Kibice zapamiętali głównie obrazek Wenty całującego parkiet i łzy wzruszenia kobiety na trybunach. W jednej ręce trzymała dziecko, w drugiej biało-czerwoną flagę.
Ostatecznie do kraju nasi szczypiorniści wracają z brązowym medalem. Rok później zajmują czwarte miejsce na mistrzostwach Europy. „Orły Wenty” potwierdzają, że należą do światowej czołówki. Po turnieju są gośćmi Lecha Kaczyńskiego. Prezydent wspomina, że w młodości sam grał w piłkę ręczną. Żartuje, że bardzo szybko osiągnął swój wspaniały wzrost, więc zrezygnował z kariery. Gratuluje zawodnikom sukcesu. Proponuje zorganizowanie w Polsce mistrzostw świata lub Europy w piłce ręcznej. Dwa miesiące później dochodzi do katastrofy smoleńskiej. Nasi zawodnicy przygotowują się do prestiżowego turnieju na Węgrzech. Decyzję o starcie w turnieju trener zostawia zawodnikom. Ci jednogłośnie podejmują decyzję o rezygnacji. Chcą w ten sposób oddać hołd wszystkim ofiarom katastrofy. – Z naszej strony nie było żadnych wątpliwości – mówi dziennikarzom bramkarz reprezentacji Sławomir Szmal. Zawodnicy znów pojawiają się w Pałacu Prezydenckim. Tym razem oddają hołd poległej parze prezydenckiej.
Twardziele z charakterem
Kilka miesięcy po kwietniowej tragedii dochodzi do kolejnego dramatu. W kieleckiej Hali Legionów Polska gra mecz towarzyski z Chorwacją. W trakcie spotkania podczas przypadkowego zderzenia jeden z najlepszych polskich piłkarzy, Karol Bielecki, zostaje uderzony w oko. Operacje w Polsce i Niemczech nie przynoszą rezultatu. Oka nie udaje się uratować. Zdaniem lekarzy kariera wybitnego zawodnika musi się skończyć. Bielecki się nie załamuje. Po kilku miesiącach wraca na parkiet. Znów jest gwiazdą reprezentacji Polski i niemieckiego klubu Rhein-Neckar Loewen. Obok Bieleckiego gwiazdami drużyny są wspomniany bramkarz Sławomir Szmal, Bartłomiej Jaszka oraz bracia Bartosz i Michał Jureccy. Wyróżnianie kogokolwiek jest jednak nie na miejscu – prawie wszyscy reprezentanci należą do światowej czołówki, grają w świetnych klubach.
Całość artykułu w dzisiejszej "Gazecie Polskiej Codziennie"
