Kręcina nie ma zamiaru podawać się do dymisji. Nie chce być kozłem ofiarnym. I słusznie, bo w podejrzane machlojki zamieszanych jest mnóstwo innych działaczy związku. Prezes Grzegorz Lato także występuje w nagraniach udostępnionych mediom przez związkowych opozycjonistów. Ochoczo dyskutuje o „bańkach” i „procentach”. O jego dymisji jednak cicho. I jest to co najmniej dziwne.
– Kręcina zrobi wszystko, żeby utrzymać się na stanowisku. Do mediów puści sygnał, że jest do dyspozycji prokuratury i CBA. Zapowie, że poda się do dymisji, ale dopiero wtedy, kiedy się okaże, że jest winny. Nie zapominajmy też, że Kręcina we władzach związku jest od 1999 r. Niejedno widział i bardzo dużo wie. Także o członkach zarządu. Nie wierzę, żeby członkowie zarządu nie brali tego pod uwagę – powiedział nam informator z PZPN-u.
O tym, że członkowie zarządu nie są święci, wie każdy, kto interesuje się piłką. Wiceprezes Jan Bednarek ma w sądzie sprawę o fałszowanie wyników wyborów w Zachodniopomorskim ZPN-ie. Można też posłuchać nagrań dokonanych przez Grzegorza Kulikowskiego. Pojawia się tam np. tajemniczy Witek – a przez zbieg okoliczności tak ma na imię jeden z wiceprezesów.
Przeciwko Kręcinie otwarcie opowiedziało się na razie dwóch członków zarządu – Zbigniew Lach i Jacek Masiota.– Nie wyobrażam sobie, żebym wsiadł z nim do jednego samolotu, którym mamy lecieć na piątkowe losowanie grup finałowych Euro 2012 – powiedział o Kręcinie ten drugi.
Rząd nadal nie ma pomysłu, co zrobić z PZPN-em. Lato został wezwany na czwartkowe posiedzenie sejmowej komisji sportu.
Tekst w całości ukazał się w dzisiejszej „Gazecie Polskiej Codziennie”