Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Sport

Jak żyją polscy kibice na emigracji

Londyn – miasto tysiąca różnych narodowości, kultur, religii, języków. Jednocześnie jedno z największych skupisk Polaków na świecie.

Autor:

Londyn – miasto tysiąca różnych narodowości, kultur, religii, języków. Jednocześnie jedno z największych skupisk Polaków na świecie. Oficjalne dane statystyczne są mocno zaniżone, bo językiem polskim posługują się tutaj ludzie praktycznie wszystkich profesji: kierowcy, sklepikarze, lekarze, bankierzy... Polaka można spotkać tu wszędzie. Oczywiście wśród tylu przedstawicieli polskich miast, miasteczek, wsi i wiosek nie mogło zabraknąć kibiców piłkarskich.

Są tu chyba przedstawiciele wszystkich klubów od ekstraklasy po okręgówkę. Dowodzą tego... napisy na londyńskich murach, wszechobecne wlepki, z których można dowiedzieć się o istnieniu klubów, o których dawno nie słychać już nawet w naszym kraju.

Inne kluby, jedna przyjaźń

Bardzo często dochodzi do sytuacji, w której koledzy z pracy – zza baru, ze zmywaka, z sąsiednich biurek – to zagorzali sympatycy klubów, którym w Polsce zdecydowanie nie jest razem po drodze. – Kilka lat temu do pracy przyszedł chłopak, który na „dzień dobry” wyskoczył w koszulce Śląska. Ja byłem ubrany w koszulkę „Powstańczą”, jednoznacznie sugerującą, jakiemu klubowi kibicuję. Początki naszej znajomości były więc mocno napięte, ale dzisiaj jest to mój dobry kolega, z którym na temat naszych klubów, wyjazdów itd. przegadaliśmy wiele godzin. Godzin, za które dobrze nam tu płacą – śmieje się Przemek, kibic Legii.

Pomimo tak różnorodnej, wydawać by się mogło, wybuchowej mieszanki ludzi, nikt w Londynie raczej nie skacze sobie do gardeł. Poza drobnymi i raczej niezauważalnymi incydentami panuje swego rodzaju zawieszenie broni. Dla większość z ludzi, którzy spotykają się tutaj na emigracji, celem nadrzędnym jest zarabianie pieniędzy i stawianie czoła problemom dnia codziennego, a sympatie i antypatie klubowe schodzą na dalszy plan.

Jakim klubom kibicują Polacy

Nie znaczy to bynajmniej, że kibice poszczególnych klubów żyją tutaj w oderwaniu od wydarzeń kibicowskich. Tym bardziej że okazji do spotkań nie brakuje. Kilka tygodni temu w Londynie odbył się na przykład turniej kibiców. Zwyciężył zespół Legii Warszawa, a poza fanami ze stolicy w imprezie brali udział kibice Śląska Wrocław, Lechii Gdańsk, Zagłębia Sosnowiec, BKS-u Bielsko-Biała i Stali Sanok. Generalnie na Wyspach najliczniej reprezentowani są właśnie wymienieni fani Legii, Śląska, Lechii, Zagłębia Sosnowiec, ale także Lecha Poznań, Widzewa Łódź, ŁKS i Jagiellonii Białystok.

Kibice poszczególnych polskich klubów spotykają się również na meczach angielskich drużyn. I tak fanatyków z Warszawy najczęściej można spotkać na meczach Millwall, Widzewa na West Hamie, natomiast kibiców Wisły widywano kiedyś na stadionie Fulham. Jednak tak naprawdę nie ma tutaj żadnej sztywnej zasady. – To wszystko się zmienia, nie jest tak, że poszczególni kibice polskich klubów chodzą na mecze konkretnej angielskiej drużyny. To że dzisiaj paru chłopaków chodzi na Millwall, nie oznacza, że od razu stają się fanatykami tego klubu. Pomimo odległości nasze kluby z Polski są zawsze na pierwszym miejscu – zauważa Przemek.

Ceny biletów na mecze angielskiej Premier League nie należą do najtańszych, nie są też łatwo dostępne, dlatego często bywa tak, że spragnieni piłki Polacy idą na ten mecz, na który uda im się zdobyć wejściówki.

Kibicowskie akcje

Rozgrywki polskiej ekstraklasy w Londynie dostępne są jedynie przez satelitę i internet. W praktyce oznacza to, że niezwykle rzadkie jest wspólne oglądanie naszej ligi w pubach – w całym Londynie jest tylko kilka lokali wyposażonych w dekodery Canal Plus, stacji, która transmituje spotkania naszej ekstraklasy. Pozostałe oferują wyłącznie mecze Premier League lub pucharowe. Polakom pozostają więc głównie prywatne transmisje w domach.

Polscy kibice z Wysp w równym stopniu starają się angażować w akcje, które są inicjowane w kraju. Kiedy kibice Legii przez długi czas prowadzili protest przeciwko polityce władz ich klubu, akcenty poparcia i solidarności widoczne były zarówno na ulicach, jak i stadionach. Nie inaczej jest w chwili obecnej. Tym razem wszyscy fani popierają akcję wymierzoną w rządowe represje wobec środowiska kibiców. To właśnie w Londynie, w przeddzień finału Ligi Mistrzów nad głównym wejściem na Wembley pojawił się wielki transparent: „Stadion Wembley zamknięty na wniosek Donalda Tuska”. Równie często jak w kraju można tutaj spotkać kibiców ubranych w koszulki z przekreślonymi logo stacji telewizyjnej z ulicy Wiertniczej czy gazety z ulicy Czerskiej w Warszawie, które nie cieszą się sympatią fanów futbolu.

Pewne jest zatem, że gdyby do stolicy dumnego Albionu dotarł osławiony Tuskobus, to podobnie jak w wielu miastach w Polsce zostałby „gorąco” powitany przez fanów piłki nożnej. Oczywiście pojazd PO aż tak daleko się nie zapuścił, mimo to londyńscy kibice polskich klubów dali solidarny wyraz poparcia protestu w minionych wyborach – na kartach do głosowania. Choć ostateczny wynik nie satysfakcjonował zwolenników protestu, była to kolejna akcja ponad podziałami.

Tekst pochodzi z dzisiejszego numeru "Gazety Polskiej Codziennie".



Autor:

Źródło:

NAJNOWSZE Sport