Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Sport

Agnieszka lubi się bać

- Na szczęście moje dziewczyny nie tyją, są szczupłe i nie muszą uważać na wagę.

Autor:

- Na szczęście moje dziewczyny nie tyją, są szczupłe i nie muszą uważać na wagę. Czasami nawet chodzimy, może raz w miesiącu, do fastfoodów – z Piotrem Radwańskim, ojcem, trenerem, twórcą olbrzymiego sukcesu najlepszej polskiej tenisistki Agnieszki Radwańskiej, rozmawia dziennikarz „Gazety Polskiej Codziennie” Robert Swaczyński.

Co doprowadziło do tak wspaniałej „azjatyckiej” formy Agnieszki, a później gry w turnieju masters, wśród ośmiu najlepszych tenisistek świata, w Stambule?
Po prostu osiemnaście lat gry w tenisa. Agnieszka gra już prawie dwie dekady i jest doświadczoną zawodniczką. Mam duże ambicje i uważam, że za późno osiągnęła te dzisiejsze sukcesy. Byłem przekonany, że nastąpi to rok-dwa lata temu. Jestem może trochę niecierpliwy, ale od dawna powinna znajdować się w pierwszej ósemce, bo po prostu bardzo dobrze gra. Moja druga córka Urszula, niestety często ma kontuzje, ale posiada potencjał na pierwszą dziesiątkę.

Pierwszy mecz w turnieju, z numerem jeden kobiecego tenisa, Karoliną Woźniacką był niezwykle trudny. Świetna gra, ale niestety przegrana…
Śmieję się zawsze z określenia „ale piękna katastrofa”. To jest tenis zawodowy i trzeba patrzeć wyłącznie na wynik. Należy wygrać mecz i koniec. Uważam, że skutki przyjaźni dziewczyn, na krocie nie są zbyt dobre. Jedna z dwóch osób jest zawsze bardziej uprzywilejowana. Wszystkie dziewczyny czują respekt do Agnieszki, a jak ktoś się koleguje, poznaje jej tajemnice, to na pewno korzysta z tego. Na dłuższą metę nie jest to dobre. Nie powinno tak być, ale trudno, co zrobić.

W drugim meczu Zwonariewa grała agresywnie. Po wspaniałych obronach Agnieszka wygrała, czyli psychika i zadziorność pomogły…
Tak, ale Zwonariewa po prostu nie lubi grać z Agnieszką. Zresztą to widać, w tym roku przegrała wszystko co mogła. Kobiecy tenis jest nieprzewidywalny. W meczu z Kvitovą Agnieszka prowadziła 5:1 w pierwszym secie. Wystarczył jeden gem do awansu, a ona przegrywa set, a później mecz. Taki jest sport kobiecy. Trudno mi przejść nad tym do porządku dziennego.

Czy sprawdziły się Pana wyniki przewidywane przed turniejem?
Agnieszka mogła spokojnie zagrać w półfinale. Niestety wygrana uciekła jej sprzed nosa, ponieważ spokojnie mogła pierwszego seta wygrać z Kvitovą. Jeżeli chodzi o inne zawodniczki to na szczęście nie było kontuzji. Jedynym minusem było to, że hala powinna być mocniej klimatyzowana. Było bardzo gorąco, a Agnieszce odklejały się nawet plastry od ciała. A oprócz tego nawierzchnia była za wolna. Odpowiadała zawodniczkom, które grają siłowo.

Widać było, że bardzo przeszkadzała w grze…
Oczywiście, że tak. Jeżeli piłka odbija się wysoko to znaczy, że taka gra nie odpowiada Agnieszce. Jej bronią jest skrót. Przy piłce odbijającej się na dwa metry w górę pewne elementy gry są wyłączone w meczu. Agnieszka nie zaserwowała ani jednego asa w pojedynku z Kvitovą, co jest naprawdę bardzo dziwne. W Chinach i Japonii serwowała świetnie, więc to o czymś świadczy. 

Wszystkie mecze Agnieszki trzymały kibiców w napięciu, czy to prawda, że lubi horrory?
Agnieszka lubi się bać, ale bezpiecznie. W domu posiada dużą kolekcję filmów grozy, ale jej siostra, Urszula również jest fanką horrorów.

Co było dla Pana największą niespodzianką fazy grupowej turnieju w Stambule?
Jednak słaba dyspozycja Marii Szarapowej. Wydawało mi się, że jak przyjedzie to będzie grać. Niestety słabo grała, chociaż podobno miała skręconą nogę. Karolina Woźniacka zagrała dobrze tylko jeden mecz, a później coraz gorzej. Trudno jest mi cokolwiek powiedzieć o innych zawodniczkach, ale najlepiej z nich grała na pewno Petra Kvitová. Choć nie błyszczała, po Wimbledonie to jednak słabizna. Ale hala w Stambule była właśnie „pod nią”.

Czy zawiodło tak naprawdę coś specjalnego, że Agnieszka jednak nie weszła do półfinału?
Nie należy w ten sposób myśleć i rozwodzić się nad tym. Jeżeli nie wchodzi się dwoma piłkami do półfinału to mam kogoś obwiniać. Nie było szczęścia i zdecydowania. Nie trzeba wytykać błędów. Wszystko jest ok, tylko trzeba wygrać set lub mecz. I tyle. To prosta filozofia.

Proszę opowiedzieć Czytelnikom, jak wygląda prawdziwy dzień z życia tenisistki.
Po pierwsze to trzy razy dziennie trening. Trening przerywany jest właściwie obiadem lub kolacją. To jest ciężki dzień, trudno o wolną chwilę dla nauki albo rozrywki. Dziewczyny trenują minimum cztery i pół godziny dziennie plus trening ogólnorozwojowy. Natomiast ten trwa godzinę lub półtorej w zależności w jakim grają okresie przygotowawczym. To naprawdę cały dzień sportu. Agnieszka i Ula rzadko mają czas na cokolwiek poza sportem. Wieczorem są tak zmęczone, że padają przy książce lub filmie. Teraz mają na szczęście trochę spokoju, będą wakacje i możliwe, że pojadą w jakieś dzikie kraje.

Czy dziewczyny mają jakieś specjalne diety?
Agnieszka i Ula nie prowadzą szczególnej superdiety, owszem przyjmują jakieś naturalne suplementy. Na szczęście moje dziewczyny nie tyją, są szczupłe i nie muszą uważać na wagę. Czasami nawet chodzimy, może raz w miesiącu, do fastfoodów.

Czyli hamburgery nie są zabronione?
Nie, oczywiście, że nie. Dziewczyny nie żyją w innym świecie.

Czy Agnieszkę stać już teraz na zadomowienie się w pierwszej trójce najlepszych tenisistek WTA?
Pewnie, że tak. Agnieszkę stać na pierwszą trójkę, a Urszulę na dziesiątkę. Ulę prześladują często kontuzje, ale jak jest zdrowa to gra świetnie. Jest w stanie ograć każdą tenisistkę i udowodniła to już wielokrotnie. Trzeba mieć niestety żelazne, metalowe stawy i dużo szczęścia.

Co muszą dziewczyny jeszcze poprawić w swojej grze?
Postępy robi się cały czas. Należy pójść w tym kierunku, żeby wszystko poprawiać. Nie, na przykład, tylko forhend, a bekhendu nie. Cała gra ma być coraz lepsza. Na tym po prostu polega trening zawodowy. To jest totalny sport i totalny trening. Inni robią postępy, poziom jest coraz wyższy, to samemu trzeba być coraz lepszym. Dlatego, po jakiejś przerwie lub kontuzji, trudno jest się włączyć płynnie, ponieważ okazuje się, że inne zawodniczki grają lepiej.

Wspominał Pan o wakacjach. Czyli Agnieszka będzie miała wolne aż do turnieju Australian Open rozpoczynającym się 16 stycznia 2012 roku?
Nie. Wakacje i odpoczynek będą trwały 10 dni, oczywiście bez tenisa. A później wracają do treningów, muszą być cały czas przygotowane do turnieju w Australii. Przy okazji Agnieszka weźmie udział w grudniu w pokazówce w Hong Kongu oraz w tenisowym szoł na krakowskiej AWF.



Autor:

Źródło:

NAJNOWSZE Sport