Czy nie żałujesz przenosin ze skoczni narciarskiej do rajdowej fury? Teraz masz więcej obowiązków – testy, nauka, jazdy, rajdy…
Nie, wydaje mi się, że obecnie mam tyle samo wolnego czasu, jak przy zawodach w skokach narciarskich. Ponieważ przeprowadziliśmy się całą rodziną w nowe miejsce, jest więcej pracy w domu. Pomagam również teściowej w ogrodzie.
Od dawna pasjonowałeś się motoryzacją. Czy Twoja wiedza i doświadczenie za kółkiem pomogły Ci na początku w rajdowym fachu?
Jazda wyścigowa jest zupełnie inna i kompletnie nieporównywalna do amatorskiej. Przydało się doświadczenie, które nabyłem, przemierzając tysiące kilometrów. Teraz nabieram obycia i pewnej rajdowej praktyki. Jest wiele nowych elementów. W terenie na pewno jeździ się szybciej. Bezpieczne prowadzenie fury nie jest proste, a ja uczę się od podstaw. Oprócz jazdy samochodem terenowym, ścigam się gokartami, jeżdżę na torze rajdowym.
Czyli prędkość Cię kręci?
Od pewnego czasu fascynowała mnie prędkość, ale miałem z nią styczność również na skoczni. Wiem, że jak coś robię, to na pewno profesjonalnie i staram się do tego przykładać. Teraz mam taką okazję i po prostu z niej korzystam.
Całość wywiadu w dzisiejszej „Gazecie Polskiej Codziennie”
