Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Sport

Nie możemy zatracić tożsamości

„Chłopcy z Grabówka, chłopcy z Chyloni” i innych dzielnic Gdyni, rówieśnicy tych z „Ballady o Janku Wiśniewskim”, chodzą dziś na mecze Arki.

Autor:

„Chłopcy z Grabówka, chłopcy z Chyloni” i innych dzielnic Gdyni, rówieśnicy tych z „Ballady o Janku Wiśniewskim”, chodzą dziś na mecze Arki. W każdą rocznicę masakry grudniowej uczestniczą w apelu poległych i składają kwiaty pod pomnikiem Poległych Stoczniowców, idą też w Marszu Niepodległości. Z Mariuszem „Megafonem” Jędrzejewskim prezesem Ogólnopolskiego Związku Stowarzyszeń Kibiców kibicem Arki Gdynia rozmawia Michał Stróżyk (“Gazeta Polska”).

Na wieść o zamachach w Norwegii politycy SLD zwołali konferencję prasową, w czasie której zażądali m.in. „wzmocnienia walki” z „ekstremizmem prawicowym” na stadionach.
Jakoś nie zauważam, by stadiony opanowane były przez jakikolwiek ekstremizm. Ale być może po prostu inaczej niż ci panowie rozumiem znaczenie tego słowa.

„Niespełnione rządu obietnice – temat zastępczy kibice” – to hasło zawisło w ostatnich miesiącach na niemal wszystkich stadionach.
Kolejne wydarzenia pokazują, że było ono prawdziwe. Władza postanowiła wojną z kibicami zamydlić własne niepowodzenia. A jak wiadomo, w Polsce każdy zna się na polityce, zdrowiu i piłce nożnej. 

Jesienią zapewne wyjdą na jaw kolejne fakty niewygodne dla władzy, choćby związane z naszym nieprzygotowaniem do Euro 2012. Czy kibice nie staną się znowu głównym tematem zastępczym przed jesiennymi wyborami?
Myślę, że nie. Ci panowie chyba poczuli, że kibiców jest dosyć dużo. 

Ci panowie, czyli rządzący politycy…
Tak, kibice to znacząca siła i ta siła będzie uczestniczyła w wyborach. Myślę, że ostry kurs z ostatnich miesięcy zostanie złagodzony z obawy przed porażką przy urnach.

Tak oto niespodziewanie kibice znaleźli się na linii politycznego frontu.
Kibice nie chcieli i nie chcą angażować się w politykę. Oczywiście każdy z nas ma jakieś poglądy, ale uznajemy to za jego osobistą sprawę. W politykę zostaliśmy wmanewrowani nie z własnej woli. Chcemy jeździć na mecze, bawić się, kibicować. Okazało się, że komuś to przeszkadza.

Jednocześnie kibice mocno dbają o pamięć o bohaterach naszej historii i ważnych dla naszej tożsamości wydarzeniach.
Bo to nie jest polityka, to jest po prostu polskość. Jesteśmy Polakami, czujemy się patriotami, wielu z nas wychowało się na pamięci o tym – a rozmawiamy na Wybrzeżu – że nasz dziadek, wujek, inny krewny albo znajomy zginął pod stocznią. Czujemy się z tym związani i musimy dbać o pamięć o tych ludziach, bo bardzo wiele im zawdzięczamy. Dlatego uczestniczmy w obchodach Grudnia ’70. To patriotyzm, a nie polityka. Ktoś powiedział, że w przypadku jakiegokolwiek konfliktu zbrojnego – a mieliśmy ich w historii sporo – białe kołnierzyki nie wyjdą na ulicę, ale kibice tak. Nic nie ujmując białym kołnierzykom, kibice na pewno by walczyli.

Kibice Legii i Polonii upamiętniają w tych dniach Powstanie Warszawskie, kibice Lecha robią akcje przypominające Powstanie Wielkopolskie. W Gdyni zabiegacie o pamięć o Grudniu ’70.
„Chłopcy z Grabówka, chłopcy z Chyloni” i innych dzielnic Gdyni, rówieśnicy tych z „Ballady o Janku Wiśniewskim”, chodzą dziś na mecze Arki. W każdą rocznicę masakry grudniowej uczestniczą w apelu poległych i składają kwiaty pod pomnikiem Poległych Stoczniowców, idą też w Marszu Niepodległości. 

Został Pan wybrany na prezesa Ogólnopolskiego Zrzeszenia Stowarzyszeń Kibiców. Czym powinno zajmować się OZSK?
Stowarzyszenia i grupy kibiców działają u nas przy poszczególnych klubach. OZSK jest po to, żebyśmy tworzyli jeden front w imię interesów całego kibicowskiego ruchu. Przyznam, że sam podchodziłem na początku do tego pomysłu z dużą ostrożnością. Ale trudno było podejmować działania na rzecz ogółu kibiców bez umocowania prawnego. Rejestrowanie stowarzyszenia trwało prawie dwa lata. Robiono wszystko, aby go nie zarejestrować – a to pieczątka nie tak, a to podpis. Byliśmy jednak bardzo uparci w dążeniu do tego, aby mieć osobowość prawną. Teraz jesteśmy pełnoprawnym partnerem. W tej chwili ciąży na nas odpowiedzialność za to, by kibice nie zatracili swojej tożsamości, tego, co przez tyle lat budowaliśmy. Kibicowanie tylko wtedy będzie prawdziwe, jeżeli będzie autentyczne. Musi to być nasze kibicowanie, a w obecnych warunkach jest to coraz trudniejsze.

Całość wywiadu w tygodniku “Gazeta Polska”

 

Autor:

Źródło:

NAJNOWSZE Sport