Jak przekazał w serwisie X mec. Bartosz Malewski, dopiero po ponad dobie od zatrzymania podjęto wobec jego klienta właściwe kroki procesowe. „30 godzin. Tyle musiało upłynąć od zatrzymania, aby Panu Piotrowi został przedstawiony protokół zatrzymania i zarzuty” – napisał adwokat. Dodał przy tym:
„Uczciwie trzeba przyznać, że to pierwsza rzetelnie przeprowadzona czynność w tym postępowaniu. Panu Piotrowi po raz pierwszy na czas tej czynności zdjęto kajdanki z rąk”.
Piotr W. jest podejrzany o przestępstwo polegające na zmuszeniu funkcjonariuszy policji do zaniechania czynności służbowych oraz naruszenie ich nietykalności cielesnej. Jak precyzuje obrońca, zarzuty obejmują czyny z art. 224 § 2 kk w zbiegu z art. 222 § 1a kk (w zw. z art. 57a § 1 kk i art. 11 § 2 kk) na szkodę funkcjonariuszki policji, a także podobne przestępstwo na szkodę funkcjonariusza policji. W stosunku do jednego z policjantów miało dojść do czynu "z zagrożeniem utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu".
„Podejrzany nie przyznał się do zarzucanych mu czynów i odmówił składania wyjaśnień. Złożył jednak obszerne oświadczenie do protokołu, w którym wskazał, jak poszczególne wydarzenia przebiegały z jego perspektywy, a także jak przebiegał dotychczasowy okres zatrzymania”
– poinformował mec. Malewski. Obrońcy wnieśli również m.in. o przeprowadzenie badania stanu zdrowia zatrzymanego.
Naruszenie prawa do obrony i zły stan zdrowia
Szczególne zaniepokojenie budzą okoliczności, w jakich doszło do pierwszego spotkania Piotra W. z jego prawnikami. „Po ponad 24h zostaliśmy dopuszczeni do zatrzymanego Pana Piotra. Zostaliśmy wprowadzeni do pokoju z zatrzymanym, w którym przebywało 7 funkcjonariuszy Policji. Byli obecni cały czas podczas naszej rozmowy z zatrzymanym - to naruszenie prawa do obrony” – relacjonuje pełnomocnik.
Z wpisu dowiadujemy się również o rygorystycznych środkach przymusu bezpośredniego stosowanych wobec mężczyzny. „Pan Piotr był cały czas skuty kajdankami założonymi na ręce trzymane z tyłu. Funkcjonariusze policji stosują te środki z powodu rzekomego zagrożenia bezpieczeństwa - nie dostaliśmy informacji, o jakim zagrożeniu mowa” – zaznaczył adwokat. Jak dodał:
„Kajdanki przełożono mu na przód tylko na kilka sekund na moment złożenia podpisu pod upoważnieniem do obrony i oświadczeniem”.
Mecenas zwrócił uwagę na bardzo złą kondycję fizyczną i psychiczną swojego klienta:
„Stan zdrowia Pana Piotra jest zły. Ledwo był w stanie siedzieć. Czuje się zagrożony. Do tej pory nie zna przyczyn, dla których został zatrzymany, nie przedstawiono mu zarzutów. Pan Piotr chce, aby przy wszystkich czynnościach byli obecni obrońcy”.
Tło sprawy
Do zatrzymania Piotra W. doszło 16 października przy ulicy Marszałkowskiej, w pobliżu Trybunału Konstytucyjnego, gdzie trwał protest. Według wersji przedstawianej przez Komendę Stołeczną Policji, mężczyzna miał uciekać przed legitymowaniem i zaatakować funkcjonariuszkę, która z urazem głowy trafiła do szpitala. Policja informowała również o znalezieniu przy nim noża. Tyle że narzędziem tym był jedynie niewielki, składany scyzoryk turystyczny, powszechnie używany w miasteczku namiotowym do celów gospodarczych.
Sam Piotr W. w odrębnym oświadczeniu, opublikowanym przez swoich pełnomocników, skarżył się na brak odpowiedniej pomocy medycznej w szpitalu (m.in. brak badania tomografem mimo urazu głowy) oraz bolesne rany od kajdanek. W dokumencie tym napisał wprost: „Zabójców się tak nie traktuje”, dodając: „Czuję się zagrożony o swoje życie i zdrowie i boję się o moją rodzinę”.
30 godzin. Tyle musiało upłynąć od zatrzymania, aby Panu Piotrowi został przedstawiony protokół zatrzymania i zarzuty. Uczciwie trzeba przyznać, że to pierwsza rzetelnie przeprowadzona czynność w tym postępowaniu. Panu Piotrowi po raz pierwszy na czas tej czynności zdjęto kajdanki z rąk. Pan Piotr jest podejrzany o popełnienie przestępstwa z art. 224 § 2 kk w zb. z art. 222 § 1a kk w zw. z art. 57a § 1 kk w zw. z 11 & 2 kk na szkodę funkcjonariuszki policji i o przestępstwo z art. 224 § 2 kk w zb. z art. 222 § 1 kk w zw. z art. 57a § 1 kk w zw. z 11 & 2 kk na szkodę funkcjonariusza policji. Chodzi o przestępstwo polegające na zmuszeniu funkcjonariuszy Policji do zaniechania czynnosci i naruszenie nietykalności cielesnej funkcjonariusza policji, przy czym w przypadku jednego z funkcjonariuszy - z zagrożeniem utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Podejrzany nie przynał się do zarzucanych mu czynów i odmówił składania wyjaśnień. Złożył jednak obszerne oświadczenie do protokołu, w którym wskazał, jak poszczególne wydarzenia przebiegały z jego perspektywy, a także jak przebiegał dotychczasowy okres zatrzymania. Wnieśliśmy m. in. o przeprowadzenie badania jego stanu zdrowia.
— Bartosz Malewski (@BartoszMalewski) October 17, 2026