Do tragicznego zdarzenia doszło w poniedziałek około godz. 16 na ulicy Piotrkowskiej na drodze krajowej nr 74.
"Policjanci z opoczyńskiego wydziału ruchu drogowego, którzy patrolowali teren zobaczyli, że jadący przed nimi fiat ducato na przejściu dla pieszych potrącił pieszego i odjechał z miejsca zdarzenia. W takiej sytuacji liczyła się każda sekunda - decyzja policjantów była oczywista. Jeden z nich został na miejscu wypadku i podjął reanimację poszkodowanego, natomiast drugi pojechał w pościg za busem. Po chwili 35-letni mieszkaniec województwa świętokrzyskiego został zatrzymany"
- przekazała rzeczniczka opoczyńskiej policji.
Policjant, który pozostał na miejscu, reanimował mężczyznę do czasu przyjazdu karetki. Chwilę później na miejscu pojawili się też strażacy Ochotniczej Straży Pożarnej Paradyż, którzy udzielili pomocy rannemu. Niestety, pomimo reanimacji, którą później przejął zespół ratowników medycznych, życia 74-latka nie udało się uratować.
Jak ustalono, kierowca busa, który odjechał z miejsca wypadku, był trzeźwy.
"Zdarzenie to, niestety, pokazało także postawę innych uczestników ruchu drogowego, w tym kierowców samochodów ciężarowych z naczepą, którzy widząc walkę o życie człowieka na środku drogi krajowej, nie zatrzymali się. Przejeżdżali dalej tuż obok reanimującego policjanta, narażając go także na realne niebezpieczeństwo. To przejaw braku wyobraźni i niezrozumiałego znieczulenia na tragedię drugiej osoby"
- zaznaczyła policjantka.
Wyjaśniła, że w podobnej sytuacji najrozsądniej jest włączyć światła awaryjne, zatrzymać pojazd w bezpiecznym miejscu i chwilę poczekać, ewentualnie udzielić wsparcia osobie ratującej życie, np. wzywając służby ratunkowe.