W swej kampanijnej trasie, Rafał Trzaskowski odwiedził w weekend Supraśl. Gdy wiec się zakończył, jeden z jego uczestników w języku angielskim zaczepił Rafała Trzaskowskiego. Na pytanie, skąd jest, odpowiedział, że „ze Stanów Zjednoczonych, z Wirginii”.
Powiedział pan, że znajomość języka angielskiego jest bardzo ważna, jeśli chce się być prezydentem. Moim zdaniem, tak jak powiedział premier, najważniejszym językiem jest język interesów Polski.
- dodał, przypominając słowa Mateusza Morawieckiego. Zarzucił też politykowi PO, że nie ma kwalifikacji, by zostać prezydentem.
Rafał Trzaskowski stwierdził z kolei, że jego rozmówca „nie brzmi jak Amerykanin”, a raczej „jak Polak”.
„2 mld złotych idą np. na przebieranki, udawanki i prowokacje. Bo korki z angielskiego pan z TVP dostał od Trzaskowskiego za darmo” – napisała przewodnicząca Inicjatywy Polskiej, jednoznacznie sugerując zatrudnienie mężczyzny w Telewizji Polskiej: „pan z TVP”.
2 mld złotych idą np na przebieranki, udawanki i prowokacje.
— Barbara Nowacka (@barbaraanowacka) June 22, 2020
Bo korki z angielskiego pan z TVP dostał od @trzaskowski_ za darmo. https://t.co/csptTCP7n4
Mężczyzna opublikował dziś oświadczenie. „Nie jestem żadnym "opłaconym prowokatorem z TVP" ani "udawanym Amerykaninem"” - pisze.
Do sympatyków R. Trzaskowskiego, którzy wylewają na mnie hejt. Nie jestem żadnym "opłaconym prowokatorem z TVP" ani "udawanym Amerykaninem". Jestem polskim patriotą🇵🇱 oraz obywatelem USA🇺🇲 Wysłuchajcie nagrania. Zanim zacznienie walczyć z hejtem, sami przestańcie go stosować! pic.twitter.com/xXOmEUpiEk
— Luke Marcinkiewicz #DlaPolski (@realLukeMar) June 22, 2020