Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Zabójcze algorytmy. Tam, gdzie młodzi ludzie fascynują się zbrodnią

Trzy sekundy – tyle wystarczy, by użytkownika sieci zalały treści podobne do tych, które ogląda w danym momencie. Po kilku chwilach spędzonych w mediach społecznościowych nawet internetowy laik bez problemu może wejść w mroczną strefę, gdzie nastoletni zabójcy stają się idolami i bohaterami animowanych filmów, a ich ataki są szeroko komentowane. Na zamkniętych forach i czatach młodzi nożownicy zapowiadają swoje zbrodnie i znajdują naśladowców.

Trzy godziny i 44 minuty – tyle statystyczny Polak spędza dziennie czasu w sieci. Najwięcej – na smartfonie, na którym czyta wiadomości, przegląda media społecznościowe i ogląda krótkie filmiki, czyli tzw. rolki. W przypadku nastolatków średnia czasu jest jeszcze wyższa i wynosi 5 godzin w dni powszednie i ponad 5 w weekendy. Na pewno w trakcie surfowania po sieci każdemu z nas przytrafiła się sytuacja, w której szukaliśmy na popularnych serwisach aukcyjnych jakiegoś przedmiotu do kupienia bądź oferty, a później przez kilka dni – niezależnie, na jakiej stronie przebywaliśmy – bombardowały nas reklamy z tego samego segmentu. Właśnie w taki sposób działa internetowy algorytm. Najprościej tłumacząc: to zbiór instrukcji, które przerabiane są na konkretne działanie. Algorytm ocenia, co przykuwa naszą największą uwagę, i podsuwa więcej bliźniaczych treści. Jeśli coś przewijamy, uznaje to za nieistotne dla nas. Mechanizm jest wszędzie taki sam: od najpopularniejszych portali internetowych po mroczne strony w sieci. Dla technologicznych gigantów ta sytuacja nierzadko bywa opłacalna, ponieważ ich model biznesowy z założenia promuje skrajności i kontrowersje, które najskuteczniej maksymalizują nasz czas spędzony w aplikacji. Jednak bardzo często jako użytkownicy sami dajemy się „wciągnąć” danemu algorytmowi dalej, docierając w miejsca, w które nigdy z własnej woli byśmy nie zajrzeli. 

Pułapka hasztagów 

W ostatnim czasie Polską wstrząsnęła seria ataków z użyciem noża w szkołach. Dziewięć rannych osób w Ostrołęce, dwie osoby ranne i jedna ofiara śmiertelna w podstawówce w miejscowości Leszczydół-Nowiny, atak w szkole dla dorosłych w Warszawie. Sprawcy to odpowiednio 19- i 15-latek oraz 21-latka. Kilka tygodni wcześniej 11-latek w szkole niedaleko Kolna zaatakował toporkiem młodszą koleżankę. W sieci zaroiło się od hasztagów (słów kluczy) typu „nożownik”, „zbrodnia”, „atakwszkole”, „challenge”, „krwawypiątek” oraz od masy wpisów i filmów, w których młodzi ludzie zapowiadali kolejne ataki i zbrodnie. Media wszelkiego nurtu zaczęły bombardować społeczeństwo informacjami, co się stało i co może się stać. Wspomniane wyżej hasztagi notowały rekordy wyświetleń w sieci. Wystarczyło kliknąć w jeden, potem w kolejny, by po kilku minutach znaleźć się w sferze, gdzie nożownicy są gloryfikowani i stają się bohaterami anonimowych filmów, gdzie przypominają postaci z bajek i znajdują swoich naśladowców. 

Mateusz Łoń, dziennikarz Republiki, od jakiegoś czasu monitoruje i opisuje grupy i czaty poświęcone tematyce TCC (ang. True Crime Community). Z jednej strony skupia ona osoby zainteresowane sprawami kryminalistyki, ale funkcjonuje tu również znacznie gorsza, patologiczna strefa osób obsesyjnie zainteresowanych morderstwami i gloryfikujących zabójców. I choć grupy te wyglądają na hermetyczne, dotarcie do nich jest stosunkowo łatwe. – Jak widać, nawet 15-letni zabójca ze szkoły w Leszczydole-Nowinach trafił tam bez problemu. Grupy te skupiają konta, których nazwy często pisane są cyrylicą. Przy nickach mają charakterystyczny hełm [wspomniany 15-latek w czasie ataku miał na sobie hełm z kamerą, chcąc transmitować masakrę – red.]. Bez problemu łączą podobne zbrodnie z różnych krajów. Na grupach tych tworzono temu zabójcy laurkowe filmy z wesołą muzyką. Przedstawiano go jako „zwycięzcę nad ludźmi”. W komentarzach pod nimi użytkownicy pisali, na ile polubili bądź nie tę postać – tłumaczy nasz rozmówca. 

Wylęgarnia mizantropii 

Osoba, która w dość łatwy sposób zostanie złapana tego typu algorytmem, może brnąć dalej i znaleźć się w zaszyfrowanych i bardziej zabezpieczonych grupach społecznych, obecnych m.in. w serwisie Telegram. Tam dostęp chroniony jest specjalnymi, szybko znikającymi linkami aktywacyjnymi. Wewnątrz panuje silna mizantropia, czyli nienawiść do ludzi. Działa tutaj typowy psychologiczny mechanizm. Użytkownicy, od dawna przesiąknięci drastycznymi treściami, uodparniają się na nie i stają się one dla nich czymś powszednim. – To tak jak z pracą prokuratora, na którym widok kolejnego rozczłonkowanego ciała lub zbrodni nie robi już wielkiego wrażenia – wskazuje Łoń. Celem tych środowisk jest bowiem całkowite wypranie emocji z dziecka. Prowadzi to do radykalnego oderwania od rzeczywistości. Dyskusje sprowadzają się m.in. do tego, czy zabicie kogoś przy użyciu broni jest bardziej humanitarne niż nożem. Rozmawia się na temat potencjalnych kar, tego, jak mogą wytłumaczyć się z dokonanej zbrodni itp. Nagrywane są manifesty, pojawiają się też nagrania dokonanej masakry. Tak było m.in. pod koniec lutego br., gdy 17-letni Łukasz G. zabił siekierą i młotkiem swojego ojczyma i babcię we wsi Kadłub pod Strzelcami Opolskimi. W takich przypadkach nie ma jasno określonego schematu. Nagranie z momentu zbrodni może nigdy nie pojawić się w sieci lub zostać wrzucone po bardzo długim czasie albo na grupę na drugim końcu świata. 

Nierówna walka

Po ostatnich atakach w polskich szkołach zatrzymano blisko 170 osób – w większości nastolatków, którzy publikowali w sieci wpisy i nagrania zapowiadające kolejne masakry lub pochwalające zamachy. Ponadto służby ds. cyberbezpieczeństwa we współpracy z platformami społecznościowymi znacznie zablokowały widoczność i skuteczność hasztagów odnoszących się do tematyki TCC. Jak jednak zaznacza red. Mateusz Łoń, przypomina to walkę z mitologiczną hydrą. Zindoktrynowana młodzież błyskawicznie znalazła bowiem obejście. Wystarczyło zamienić w wyszukiwarce zaledwie jedną literę – tworząc nowy tag „FCC” – by machina ruszyła od nowa, a algorytm bez przeszkód kontynuował karmienie użytkowników nieodpowiednimi treściami. – Nawet zablokowanie tych słów kluczowych nie będzie w stanie zatrzymać kolejnych dawek treści – wyjaśnia dziennikarz. Zwraca uwagę na jeszcze inny aspekt ułomności tych działań. – Zablokowanie grup i usuwanie hasztagów to jedno. Pytanie, czy służby dotarły do siatki kontaktów zamachowców, znajomych, z którymi się komunikowali, oraz czy nie mieli oni podobnych planów – dodaje.

Błędy dorosłych 

17-letni Łukasz G. zaplanował swoją zbrodnię. Wrzucił do sieci nagranie, na którym ćwiczy zadawanie ciosów. Potem nagrał przebieg zbrodni, a także oświadczenie, dlaczego to zrobił. 15-letni Wiktor, który zabił przed kilkoma dniami 37-letnią woźną swojej szkoły, na jednej z prywatnych grup na TikToku zapowiedział swój atak, podał miejsce i zaznaczył, że nie żartuje. Jego siostra ujawniła, że mówił też o spaleniu kościoła i „dźganiu ludzi”, jednak nikt nie wziął tego na poważnie. Na innej grupie społecznościowej pojawiło się wezwanie, by rodzice monitorowali to, co ich dzieci oglądają i wpisują w sieci. Odzew był dopiero wtedy, gdy media obiegła informacja o atakach nożowników. W całej sprawie kluczowe jest uświadamianie dorosłych, którzy albo z braku czasu nie interesują się aktywnością swoich dzieci, albo po prostu nie rozumieją tego, co najmłodsi chcą im przekazać. – Państwowe poradniki nie zadziałają, bo żaden nastolatek ich nie przeczyta – nie ma złudzeń nasz rozmówca. – Dzisiaj kluczem nie jest odciąganie tego młodego człowieka od internetu, bo jak go odetniemy, to będzie odcięty od społeczeństwa, od swoich rówieśników – dodaje. Kluczem jest budowanie relacji. Tych prawdziwych, nie cyfrowych. Rodzice muszą rozmawiać o internetowych zagrożeniach bez bagatelizowania problemu. Tylko silna, oparta na zaufaniu więź w świecie rzeczywistym może zablokować proces wyprania z emocji i uodpornić młodego człowieka na psychologiczne techniki internetowych manipulatorów.

Ten artykuł i wiele innych przeczytacie w tygodniku "Gazeta Polska". Nowy numer w sprzedaży od środy 21 października 2026 r. Tygodnik "Gazeta Polska" dostępny jest w wygodnej prenumeracie cyfrowej. Sprawdź ofertę prenumeraty cyfrowej TUTAJ » prenumerata.swsmedia.pl oraz pod numerem telefonu 605 900 002 lub 501 678 819.                                 
Źródło: Gazeta Polska

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE Polska