Miłosz S., kontynuując swoje wyjaśnienia, mówił o kontaktowaniu się mistrza gry z uczestnikami przez krótkofalówkę.
"Nie jestem pewien, czy Radosław D. (pracownik escape roomu, jeden z czworga oskarżonych) przeszkolił dziewczynki z użycia krótkofalówek. Jedna znajdowała się w pokoju gier, reszta była w szufladzie. A osoba prowadząca grę nie powinna się rozstawać z radiotelefonem ani przez chwilę. Żaden z radiotelefonów ( w szufladzie) nie był na kanale 2 jak ten w pokoju Mrok"
– mówił.
Zaznaczył, że "nie było odstępstw od tego przeszkolenia dla osób odwiedzających escape room, nawet dla tych, które już były w przeszłości w pokoju zagadek".
"Nurtuje mnie pytanie, czy krótkofalówka w pokoju Mrok była tą, którą Radosław D. dał dziewczynkom, czy pozostała ona po poprzedniej rozgrywce? Czy może nie dostały one żadnej krótkofalówki?" – podkreślił Miłosz S.
Do pożaru w escape roomie w Koszalinie, w którym zginęło pięć 15-latek, doszło 4 stycznia 2019 r.