Jeden z najbardziej utytułowanych polskich średniodystansowców w poniedziałek poinformował w mediach społecznościowych o rezygnacji z udziału w igrzyskach w Tokio.
Jako powody swojej decyzji wymienił m.in. obóz w Kenii, po którym organizm odmówił posłuszeństwa, sprawy rodzinne i wyłączenie z treningów po szczepieniu.
- napisał Kszczot.
W środę stanął na starcie biegu na 800 podczas Memoriału Szewińskiej w Bydgoszczy. Zajął piąte miejsce z przeciętnym wynikiem 1.47,97.
Po biegu powiedział, że rezygnacja z igrzysk była najtrudniejszą decyzją w jego karierze.
Za mną najtrudniejsza decyzja. Zdecydowanie się z tym zgadzam. Nie jest łatwo powiedzieć "nie" igrzyskom. Fani lekkiej atletyki na całym świecie pytają zawsze o kilka rzeczy m.in. czy jesteś dobry i czy byłeś na igrzyskach. (...) Decyzja jednak za mną, a było to moje wielkie marzenie, bo tylko medalu olimpijskiego brak mi w kolekcji. Dołek po górach niestety jest zbyt ciężki, aby go pokonać w tym roku. Nie żałuję jednak wcześniejszych wyborów. Taki kryzys po obozie wysokogórskim może zdarzyć się każdemu. To nauka na przyszłość, duża lekcja
- podkreślił 31-latek.
Dodał, że przed nim trening i starty w mityngach w drugiej części sezonu. "Może to dobra szansa dla naszych zawodników na dystansie 800 m - Patryka Dobka i mojego kolegi klubowego Mateusza Borkowskiego. Pięknie toczy się historia, bo to tak jak ja wychowanek trenera Stanisława Jaszczaka" - stwierdził Kszczot.
Podziękował także całemu środowisku kibiców i dziennikarzy za zrozumienie tej decyzji i wyrozumiałość.
"Nie spodziewałem się tak pozytywnego, dużego, szerokiego odzewu. Środowisko sportowe, czyli moi koledzy, także rozumieją tę decyzję. To mi udowadnia, że ludzie mają wielkie serca"
- dodał Kszczot.
Pytany o to, czy jest to szansa na podniesienie się po porażce, nazwał sport "pasmem wyzwań składającym się z porażek i zwycięstw".
"To, co dzieje się na bieżni, bez względu na miejsce, na którym kończymy, zawsze jest sukcesem. Fajnie, gdy jest to sukces medalowy, gdy jest się zwycięzcą. Ukończenie cyklu treningowego, stanięcie w dyspozycji - takiej czy innej - na linii startu jest już wygraną. Wiedzą o tym wszyscy, którzy spróbowali krótkiego biegu w parku czy startu w lokalnym biegu. Ci ludzie to doceniają i czują to, co ja w sercu"
- powiedział Kszczot.
31-letni Kszczot to srebrny medalista mistrzostw świata w biegu na 800 m z Pekinu (2015) i Londynu (2017). To także trzykrotny mistrz Europy i multimedalista mistrzostw świata i Starego Kontynentu w hali. Dotychczas w igrzyskach startował dwukrotnie - w Londynie (2012) i Rio de Janeiro (2016). W obu przypadkach dotarł do półfinału.
Minimum uprawniające do startu w igrzyskach w Tokio w biegu na 800 m wypełniło pięciu biegaczy z Polski. Wcześniej ze startu w tej imprezie zrezygnował 17-letni Krzysztof Różnicki. Na tym dystansie Polskę reprezentować będą więc Patryk Dobek i Mateusz Borkowski. Możliwy jest także start Marcina Lewandowskiego, który posiada minima na 800 i 1500 m.