Sejm jednogłośnie przyjął dziś projekt ustawy o kredycie hipotecznym oraz nadzorze nad pośrednikami. Regulacja przewiduje, że banki będą musiały zwrócić koszt zabezpieczenia, które pobierają od klientów do czasu dokonania wpisu hipoteki.
Osobą odpowiedzialną za projekt jest wiceminister sprawiedliwości Marcin Warchoł. „Koniec z pazernością banków!” - napisał polityk tuż po głosowaniu, publikując wyniki.
Banki będą zwracać wszystkie dodatkowe opłaty poniesione przez kredytobiorców w okresie oczekiwania na wpis hipoteki do księgi wieczystej ! Dziękuję @KancelariaSejmu za przyjęcie ustawy @MS_GOV_PL . Koniec z pazernością banków ! pic.twitter.com/t5wsi19t5R
— Marcin Warchoł (@marcinwarchol) July 22, 2022
- Pomysłodawcą projektu jest pan minister Zbigniew Ziobro więc przede wszystkim słowa uznania dla szefa. Podziękowania jednak należą się wszystkim w Sejmie - większości parlamentarnej, ale też opozycji. Przyjęliśmy dobre prawo dla kredytobiorców - mówi na początku portalowi niezalezna.pl wiceszef MS.
- Pierwotnie projekt zakładał 200 tysięcy osób, jeśli jednak rozszerzymy to prawo na umowy kredytowe już zawarte, ale oczekujące na wpis do księgi wieczystej, może to dotyczyć nawet pół miliona ludzi - słyszymy dalej. Rozciągnięcie projektu, o którym mówi nam polityk, jest niemal pewne. Poparcie dla poprawki przygotowanej przez Polskie Stronnictwo Ludowe nieoficjalnie deklarują wszystkie siły polityczne.
Ile przeciętnego kredytobiorcę kosztują dziś dodatkowe opłaty wynikające z okresu do wpisania hipoteki do KW? Symulację znaleźliśmy w ocenie skutków regulacji ustawy. Przy ośmiu miesiącach oczekiwania na wpis, statystycznie to ponad dwa tysiące złotych. Kwota może być jednak wielokrotnie wyższa, bo np. w warszawskiej aglomeracji na wpis do KW czeka się niekiedy grubo ponad rok, a udzielane kredyty opiewają na znacznie wyższe kwoty.

Warchoł pytany, z czego bierze się przewlekłość przy wpisach hipotek do KW, odpowiada:
„wynika z trzech elementów. Po pierwsze - Covid-19, po drugie - ustawa o użytkowaniu wieczystym, która w życie weszła dwa lata temu, po trzecie - bum inwestycyjny”.
I dalej: „mimo to, nie chcę tłumaczyć się za wydziały wieczysto-księgowe, ponieważ daliśmy tu 450 dodatkowych etatów. Dodatkowo te wydziały zinformatyzowaliśmy, przez co efektywność pracy referendarza wzrosła. Ten w 2015 roku załatwiał 3391 spraw, w 2021 roku są to 4203 sprawy”.
Notariuszom przybędzie kompetencji?
Wiceminister sygnalizuje nam, że „drugim etapem reformy będzie przydzielenie prawa wpisywania hipotek do ksiąg wieczystych notariuszom”.
- Dziś wysyłam projekt takiej ustawy na stały komitet Rady Ministrów i mam nadzieję, że rząd ją niebawem przyjmie. Takie rozwiązanie pozwalałoby otrzymanie wpisu hipoteki do księgi wieczystej od razu u notariusza. To są zwykłe sprawy rejestrowe, a nie kwestie wymiaru sprawiedliwości. To nie jest orzekanie o winie, przyznawanie odszkodowania, nie trzeba tu żadnych rozpraw… Spokojnie mogą to robić notariusze - argumentuje.
W uzasadnieniu do ustawy znalazła się linia obrony banków. Czytamy, że w ich ocenie dodatkowe opłaty do czasu dokonania wpisu są „uzasadniane faktem, że do czasu wpisu hipoteki do księgi wieczystej ponoszą zwiększone ryzyko związane z brakiem dostatecznego zabezpieczenia spłaty kredytu”. Argument jest nietrafiony, bo na okoliczność niewpisania hipoteki do KW - co zdarza się ekstremalnie rzadko - bank nie miałby obowiązku zwrotu środków. Z tego samego założenia wychodzi Warchoł.
- 99 proc. wniosków notariuszy kończy się wpisem. Nie widzę tu realnego ryzyka, widzę raczej ryzyko iluzoryczne. To powinna być kaucja, depozyt. Dokładnie jak w przypadku wynajmu mieszkania. Jeśli chcę wynająć lokum, wpłacam ustaloną kaucję. Ryzyko ponosi właściciel mieszkania, że mogę coś zepsuć. Jeśli tak się stanie, kaucja trafia do właściciela. Jeśli nie zepsuję, kaucja wraca do mnie. Prosta sprawa. Dlaczego w relacjach wynajmujący-najemca mogą być ludzkie zasady, a w relacjach bank-klient cały czas ma być łupienie tego drugiego? Poza tym, jeśli wpis hipoteki do księgi wieczystej się nie dokona - jak to dzieje się dziś w 1 proc. wszystkich przypadków - bank taką kaucję może zachować
- mówi dalej.
Nasz rozmówca zwraca też uwagę na brzmienie samego projektu ustawy. - Banki w różnoraki sposób definiują te opłaty. Może to być ubezpieczenie pomostowe, podwyższona marża, opłata manipulacyjna, prowizja… Niezależnie od tego, jak banki to w przyszłości nazwą, będą musiały to zwracać. To istota tego projektu. Nie zdefiniowaliśmy tego wprost. Chodzi o wszystkie opłaty dodatkowe, niezależnie od tego, jak banki to nazwą. System jest szczelny - zapewnia wiceszef MS.
Wyraża nadzieję, że ustawa wejdzie w życie jesienią tego roku.