Były to kolejne z serii zajęć, podczas których chemicy dwóch państw współdziałali i zapoznawali się ze sprzętem oraz obowiązującymi procedurami. Na początku marca chemicy zza oceanu, na teoretycznych zajęciach zostali zapoznani ze strukturą plutonu chemicznego ze świętoszowskiej jednostki oraz jego podstawowym sprzętem i wyposażeniem - czytamy na portalu 10. BKPanc.
Wtorkowe zajęcia były zajęciami pokazowymi, podczas których chemicy z 10. Brygady Kawalerii Pancernej przedstawili sposób organizacji punktu likwidacji skażeń i prowadzenia likwidacji skażeń sprzętu. Ponadto przedstawiono sposób pozorowania skażeń chemicznych. Dla obserwujących szkolenie żołnierzy amerykańskich było to ciekawe doświadczenie, ponieważ nie posiadają oni analogicznego wyposażenia, czyli środków, które w sposób bezpieczny dla żołnierza są w stanie imitować skażenie bojowymi środkami trującymi. Były to imitatory skażeń iperytem i środkami paralityczno - drgawkowymi - informuje portal świętoszowskiej jednostki.
Ponadto zaprezentowano działanie granatów chemicznych. Ich zasada działania jest zbliżona do petard imitujących strzały, jednak po wybuchu następuje rozpylenie środka, który jest wykrywany przez detektor skażeń. Chemicy z pancernej brygady, wykorzystując detektor AP2C prezentowali posiadany sprzęt i jego możliwości. Żołnierze amerykańscy w zajęciach ze swoimi polskimi odpowiednikami uczestniczą chętnie. Jest to dla nich okazja zobaczenia czegoś nowego, możliwość porównania ich zdolności ze zdolnościami plutonu chemicznego z Polski, a także porównania procedur i obowiązujących zasad podczas praktycznego działania. Dokładnie tak samo jest jeśli chodzi o polskich żołnierzy. Wspólne zajęcia pozwalają na pogłębienie posiadanej wiedzy i nabycie nowych umiejętności - informuje 10. Brygada.