Przy jednej z dwóch największych nekropolii we Wrocławiu przy ul. Grabiszyńskiej we wtorek przed południem i w godzinach popołudniowych można było swobodnie zaparkować auto, co często nawet w dni powszednie jest utrudnione.
W tramwajach i autobusach docierających pod cmentarz było niewielu, dominowały osoby starsze.
Otwarte były wszystkie stoiska handlowe, ale sprzedaż kwiatów i zniczy nie była znacząca. Ceny kwiatów ciętych były niskie i oscylowały w granicach 7-8 zł za wiązankę, za chryzantemy w doniczkach żądano po 20-25 zł. W porównaniu z latami poprzednimi to również atrakcyjne ceny.
"Ceny są atrakcyjne i sprzedajemy trochę towaru, ale przy niewielkiej frekwencji trudno sprzedać dużo. Może późnym popołudniem i wieczorem będzie więcej ludzi, bo niektórzy pracują"
– powiedziała pani Halina, ekspedientka na jednym ze straganów.
W ocenie handlowców na razie ruch na cmentarzach jest zbliżony do takiego, jaki panuje w dni powszednie.
Decyzją rządu z powodów epidemicznych cmentarze były zamknięte od 31 października do 2 listopada.