"Mamy do czynienia z trudną sytuacją gospodarczą spowodowaną epidemią COVID-19. W wielu państwach, jak i w Polsce, rosną ceny z powodu inflacji. Rząd podjął decyzję o obniżeniu najważniejszych podatków, tak, aby w kieszeniach Polaków pozostawały pieniądze w tym niełatwym czasie"
- podkreślił wojewoda. "Takie same działania powinny podejmować w mikroskali samorządy, dlatego też zwracamy się do miasta Łodzi o obniżenie cen biletów, nie zaś o wyciąganie pieniędzy z kieszeni łodzian" - zaznaczył.
Bocheński dodał, że Łodzi nie odbyła się żadna poważna debata na temat strategii komunikacyjnej. "Możemy mówić o bardzo poważnym chaosie komunikacji miejskiej. Z jednej strony mamy brak miejsc parkingowych i trudności z dojazdem wynikające z licznych remontów, z drugiej strony chaotyczną i niespójną siatkę połączeń autobusowych i tramwajowych" - ocenił. "Tramwaje i autobusy MPK są w coraz gorszym stanie, jeżdżą niepunktualnie i często się psują. Mieszkańcy nie mogą polegać na komunikacji miejskiej" - zauważył wojewoda.
"W takiej sytuacji podnoszenie cen biletów jest absolutnie nieuzasadnione. Jest nakładaniem niepotrzebnej daniny, czy quasi podatków na mieszkańców w Łodzi" - powiedział.
"Nie może być tak, że łodzianie będą za marną komunikację płacili więcej niż warszawiacy za bardzo dobrą" - przekonywał Bocheński.
Zdominowana przez rządzącą miastem Koalicję Obywatelską i Lewicę łódzka rada miejska zdecydowała prawie dwa miesiące temu, że od 1 marca 2022 r. bilety komunikacji miejską kosztować będą o 30 proc. więcej niż obecnie. Teraz za 20-minutowy przejazd płaci się w Łodzi 3 zł, a po podwyżce będzie to 4 zł. Za bilet normalny 40-minutowy łodzianie płacą jeszcze 3,80 zł, ale po podwyżce będzie to 5 zł. 20-minutowy bilet w Warszawie kosztuje 3,60 zł, czyli 20 groszy mniej niż w Łodzi.
Urzędnicy z ekipy prezydent Łodzi Hanny Zdanowskiej (KO) argumentowali, że podwyżki cen usług przewozowych są niezbędne ze względu na inflację i rosnące koszty komunikacji publicznej, obwiniając o to m.in. rząd. Opozycyjna łódzka prawica, m.in. z Prawa i Sprawiedliwości i Solidarniej Polski, informowała, że władze Łodzi, nieustannie zadłużając miasto, narażają podatników na podwyżki, bo nie umieją skorzystać z pieniędzy, które w ramach osłon antykryzysowych oferują władze centralne.