Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

W kopalni Zofiówka zginęli ludzie, trwa akcja ratownicza. Prokuratura wszczęła śledztwo

Prokuratura Okręgowa w Gliwicach wszczęła śledztwo w sprawie katastrofy w kopalni Zofiówka, gdzie po sobotnim wstrząsie i wypływie metanu zginęło co najmniej sześciu górników. Ratownicy w dalszym ciągu poszukują czterech poszkodowanych.

Autor:

Rzeczniczka gliwickiej prokuratury Joanna Smorczewska powiedziała, że wszczęte właśnie postępowanie dotyczy "sprowadzenia zdarzenia zagrażającego życiu i zdrowiu wielu osób oraz mieniu w wielkich rozmiarach poprzez dopuszczenie do prowadzenia robót górniczych w rejonie zagrożonym ryzykiem tąpnięcia i wypływem metanu".

Jak przypomniała prokurator, dotychczas na powierzchnię wywieziono ciała czterech górników, oficjalnie stwierdzono ich zgon i przeprowadzono oględziny. Trzy spośród wydobytych na powierzchnię ciał okazano rodzinom, które potwierdziły tożsamość zmarłych. "W przypadku czwartej ofiary stan ciała nie pozwalał okazać go bliskim, w związku z tym odstąpiono od tej czynności" – powiedziała prok. Smorczewska. Jak dodała, zlecono sekcje zwłok, będą one przeprowadzone w Zakładzie Medycyny Sądowej Śląskiego Uniwersytetu Medycznego.

Wszczęte w poniedziałek postępowanie będzie prowadzone pod kątem art. 163 i 220 Kodeksu karnego. Jak wynika z przyjętej przy wszczęciu śledztwa kwalifikacji, chodzi o nieumyślne sprowadzenie zdarzenia zagrażającego życiu lub zdrowiu wielu osób albo mieniu w wielkich rozmiarach, które skutkowało śmiercią co najmniej sześciu osób. Art. 220 kk w par. 2 mówi natomiast o nieumyślnym niedopełnieniu obowiązków w zakresie bhp i narażeniu w ten sposób pracowników na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.


W sobotę ok. godz. 3.40 w chodniku robót przygotowawczych w pokładzie 412 na poziomie 900 metrów kopalni Zofiówka doszło do wstrząsu. W jego rejonie było 52 pracowników; 42 wyszło o własnych siłach. Wstrząsowi towarzyszył wypływ metanu, nie doszło jednak do zapalenia ani wybuchu tego gazu. Do zdarzenia doszło podczas drążenia wyrobiska i wiercenia długich otworów strzałowych.

Akcja ratownicza prowadzona jest w ekstremalnych warunkach - ze względu na wysoką temperaturę, która wynosiła ponad 30 stopni Celsjusza oraz wysokie stężenia metanu. Grupę czterech z dziesięciu poszukiwanych górników znaleziono w sobotę wieczorem ok. 220 metrów od czoła przodka. W poniedziałek rano ratownicy dotarli do dwóch kolejnych pracowników, nie dających oznak życia. Przed 10 byli transportowani na powierzchnię.

Jak przekazali przedstawiciele kopalni, ratownicy są obecnie ok. 120 metrów od czoła przodka. Akcja koncentruje się na odtworzeniu odrębnej wentylacji, przewietrzeniu wyrobiska i dotarciu do pozostałych górników. Według wcześniejszych informacji od ratowników, wyrobisko na zbadanych odcinkach początkowo nie było "zdegradowane czy zniszczone". W niedzielę po południu przekazano, że w jednym odcinku nastąpiło wypiętrzenie spągu (podłoża wyrobiska), odkształcenie obudowy i zmiana położenia innej infrastruktury.

Autor:

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej