Prezydent Karol Nawrocki poinformował w czwartkowym orędziu, że podpisał ustawę o nadmiarowych zyskach i oczekuje od rządu natychmiastowych obniżek cen na stacjach. Jednocześnie zapowiedział skierowanie ustawy do Trybunału Konstytucyjnego w trybie kontroli następczej.
Jeszcze dzień przed tym strona rządowa przekonywała, że podpis prezydenta przyniesie realną oszczędność Polakom. Przedstawiciele Lewicy tłumaczyli to nawet z kanistrem przed Pałacem Prezydenckim.
60 zł zamiast 100 zł za paliwo? 🤔 To jest możliwe!
— Lewica (@__Lewica) September 30, 2026
Wystarczy podpis prezydenta pod ustawą o nadmiarowych zyskach koncernów paliwowych.
Prezydencie, nie zawiedź Polek i Polaków!@poselTTrela pic.twitter.com/iVdrCsvG0B
Jak wprost wynika z ustawy, jej przyjęcie wcale nie było niezbędne do pierwszych obniżek paliw.
„Ustawa wchodzi w życie z dniem 1 listopada 2026 r., z wyjątkiem art. 11, który wchodzi w życie z dniem następującym po dniu ogłoszenia”
- zapisano w ustawie.
O czym mówi wyjątek 11. artykułu? O kompetencji ministra finansów, który - w drodze rozporządzenia, a więc bez względu na przyjętą ustawę - może obniżyć stawki podatku akcyzowego. Wdrożenie kolejnego programu CPN rządzący determinowali podpisem pod ustawą, która ma zrekompensować wpływy do budżetu państwa.
O ile spadną ceny? Głos zabrał minister energii Miłosz Motyka.
- Ceny paliw, zależnie od cen hurtowych, będą niższe; prognozujemy 1,2-1,3 zł mniej na litrze. 1,2 zł na litrze benzyny 95, 1,3 zł na litrze oleju napędowego
- przekazał.
Wejście w życie tej ustawy - według deklaracji przedstawicieli rządu - ma umożliwić kolejne wdrożenie programu CPN, którego celem jest obniżka cen paliw na stacjach benzynowych.