Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Reklama
Polska

Uśmiechamy się! Fotograf ma zapłacić 89 tys. zł i przepraszać za zdjęcia z interwencji policji wobec „Batmana”

W „uśmiechniętej Polsce” Donalda Tuska niezależne dziennikarstwo staje się celem bezprecedensowych ataków. Znany gdański fotoreporter Robert Kwiatek otrzymał kuriozalne pismo przedprocesowe od prawniczki reprezentującej dziewięciu policjantów. Domagają się oni 89 tys. zł zadośćuczynienia i publicznych przeprosin, m.in. na antenie TV Republika, za zdjęcia wykonane podczas głośnej interwencji wobec człowieka w stroju „Batmana”, który protestował przeciwko Rafałowi Trzaskowskiemu.

Bulwersująca sprawa jest pokłosiem wydarzeń z 30 maja 2025 roku. Wówczas, podczas wiecu Rafała Trzaskowskiego na Długim Targu w Gdańsku, w oknie jednego z hoteli pojawił się mężczyzna przebrany za Batmana. Rozwiesił on transparent z hasłem „#ByleNieTrzaskowski”, a według relacji świadków miał również krzyczeć „Precz z komuną!”.

Reklama

Ta forma protestu, komiczna i happeningowa, spotkała się z drastyczną reakcją służb. Do hotelowego pokoju, w którym przebywał „Batman”, wtargnęło bez nakazu kilku funkcjonariuszy policji. Całe zdarzenie dokumentował m.in. Robert Kwiatek, zasłużony fotoreporter, działacz opozycji antykomunistycznej i laureat nagrody Osobowość Roku Radia Gdańsk. Jego zdjęcia obiegły media w całej Polsce, pokazując kontrowersyjne metody działania policji.

Absurdalne żądania i próba zastraszenia

Teraz, po kilku miesiącach, funkcjonariusze biorący udział w tamtej akcji postanowili uderzyć w dziennikarza. Jak poinformował sam Robert Kwiatek na swoim profilu na Facebooku, otrzymał pismo od adwokat Agnieszki Derezińskiej-Jankowskiej, reprezentującej dziewięciu policjantów. Żądania w nim zawarte są tak absurdalne, że brzmią jak scenariusz komedii, gdyby nie fakt, że stanowią realną groźbę dla wolności prasy.  

Policjanci domagają się łącznej kwoty 89 000 zł zadośćuczynienia za naruszenie ich dóbr osobistych poprzez publikację wizerunku. To jednak dopiero początek. Kwiatek miałby również opublikować przeprosiny na swoim koncie na Facebooku, na niebieskim tle, przez 30 dni.

Najbardziej kuriozalna jest jednak druga część żądania – publikacja przeprosin w głównym wydaniu serwisu informacyjnego „Dzisiaj” w Telewizji Republika. Przeprosiny te miałyby zostać odczytane osobiście przez fotoreportera, „spokojnym, jednostajnym głosem, bez wyrażania emocji, bez wykonywania gestów, znaków ośmieszających czy umniejszających powagę przeprosin”. Pismo precyzuje nawet kadrowanie nagrania – postać widoczna od pasa w górę, zajmująca określoną część ekranu, a na pozostałej części tekst przeprosin napisany czcionką Times New Roman.

„Ja osobiście to pismo traktuję jako próbę wyłudzenia pieniędzy i zastraszenia dziennikarza” – napisał Kwiatek, zapowiadając spotkanie w sądzie.  

Prawo do informacji ponad ochroną wizerunku funkcjonariusza

Fotoreporter słusznie powołuje się na orzecznictwo sądów europejskich, które wielokrotnie stawały po stronie prawa opinii publicznej do informacji, dając mu prymat nad ochroną wizerunku funkcjonariuszy publicznych podczas wykonywania przez nich czynności służbowych. Policjant na służbie, w miejscu publicznym, realizując zadania o charakterze publicznym, nie jest osobą prywatną. Dziennikarze i obywatele mają prawo patrzeć władzy na ręce, a dokumentowanie interwencji policji jest jednym z fundamentów tej kontroli społecznej. 

 

Źródło: niezalezna.pl
Reklama