Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Ukraińscy wolontariusze pomagają uchodźcom

- Nikt nie wie, co będzie jutro, za tydzień, za miesiąc. Musimy żyć każdego dnia i wszystkim pomagać – mówili pochodzący z Ukrainy wolontariusze, którzy w Sławkowie wspierali rodaków przywiezionych pociągiem ze Lwowa. - Jestem dumna z Polski, że tak dba o Ukraińców - dodaje Anastazja, która mieszka w Polsce od pięciu lat.

Autor:

W sobotę rano do Euroterminalu w Sławkowie, gdzie kończy się wiodący ze Wschodu szeroki tor, przyjechało ponad tysiąc uchodźców, którzy przesiedli się później do innych pociągów.

Na rampie w Sławkowie, obok strażaków, którzy przygotowali specjalne namioty dla podróżnych, policjantów i służb medycznych, było kilkudziesięciu wolontariuszy i tłumaczy – zazwyczaj Ukraińców mieszkających w Polsce. Pochodzą m.in. z Kijowa, Charkowa i centrum Ukrainy.

Mieli za zadanie nie tylko skierować do kolejnego pociągu, odpowiadać na pytania i rozwiać wątpliwości, ale też pocieszyć i sprawić, by ich rodacy poczuli się w Polsce bezpiecznie. Zdarzało się, że wychodzący z pociągu uchodźcy padali im w ramiona. Część wolontariuszy pojechała z uchodźcami ze Sławkowa do Katowic. "Pomagamy nawzajem Ukraińcom, którzy tego potrzebują, staramy się to robić jak najlepiej" - powiedziała Anastazja, która mieszka w Polsce od pięciu lat, tu też skończyła szkołę.

"Chodzi o to, by nie czuli już tego strachu, który odczuwali tam, na Ukrainie, i wiedzieli, że tu są ludzie, którzy o nich zadbają" - dodała Kristina pochodząca Charkowa, która mieszka od czterech lat w Katowicach.

Jak powiedziała studentka Inga, która mieszka w Katowicach od dwóch lat, o możliwości pomocy uchodźcom Ukraińcy dowiadują się zazwyczaj na uczelni lub od znajomych.

"Mnie powiedziała koleżanka, że można zostać wolontariuszem i pomóc. Zorganizowaliśmy się i przyjechaliśmy" - dodała.

Wolontariusze mówią, że utrzymują telefoniczny kontakt z bliskimi, którzy pozostali w Ukrainie. "Tam, gdzie mieszka moja rodzina, jest póki co w miarę spokojnie. Dwa dni temu przyjechali do niej bliscy z Charkowa, gdzie sytuacja jest bardzo trudna" - dodała Inga, która pochodzi z obwodu charkowskiego.

"Moja matka i mój brat pojechali wczoraj do Lwowa, żeby później dostać się do Polski. W Charkowie sytuacja jest straszna. Nawet w mój dom trafiła bomba. Staram się jednak nie stresować i pomagać po prostu innym ludziom, którzy przyjeżdżają i też bardzo się boją. Nikt nie wie, co będzie jutro, za tydzień za miesiąc. Musimy żyć każdego dnia i wszystkim pomagać"

- dodała inna wolontariuszka, pochodząca z Charkowa.

"Polacy robią dla nas tak dużo, bardzo to szanuję i jestem bardzo wdzięczna. Jestem dumna z Polski, że tak dba o Ukraińców" - podkreśliła Anastazja. Wolontariusze apelują o kontynuowanie pomocy – udostępnianie miejsc noclegowych uchodźcom, oferowanie im pracy i kursów językowych, proszą o udział w zbiórkach i moralne wsparcie. "Nie wiemy, co przyjedzie do głowy Putinowi. Może zechce zaatakować też Polskę. Tam już zdrowego rozsądku nie ma, trzeba to mieć na uwadze" - powiedziała jedna z wolontariuszek.

Autor:

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej