Sędzia Igor Tuleya przed blisko 10 laty zastanawiał się, czy nie opuścić zawodu sędziowskiego, a powodem miała być rozprawa lustracyjna byłego dyplomaty. - Gdy w apelacji to orzeczenie zostało utrzymane, to był dla mnie szok - mówił dla "Newsweeka" Tuleya. Dlaczego ostatecznie pozostał w todze?
W wywiadzie dla "Newsweeka" sędzia Igor Tuleya, będący symbolem sędziów-przeciwników reformy wymiaru sprawiedliwości, powiedział, że był taki czas, w którym rozważał zdjęcie togi i rezygnację z orzekania.
- To był proces lustracyjny wiceministra w rządzie PO i ambasadora. Został oskarżony przez IPN o zatajenie współpracy z SB. Uważałem, że on nie popełnił kłamstwa lustracyjnego, ale moje dwie koleżanki ze składu orzekającego – bardzo mądre sędzie – uważały, że to zrobił. Długo się naradzaliśmy, ale zostałem przegłosowany. Zapadł wyrok, że ten człowiek dopuścił się kłamstwa lustracyjnego. Gdy w apelacji to orzeczenie zostało utrzymane, to był dla mnie szok - mówił Tuleya.
Sędzia stwierdził, że "nie ma sprawiedliwości" i to "straszna krzywda". Dlaczego jednak nie porzucił zawodu sędziowskiego? Zadecydować miała o tym decyzja Sądu Najwyższego, który rozpatrzył kasację od wyroku II instancji i oczyścił wiceministra z zarzutów.
Użytkownik Twittera o nicku "Emilia Kamińska" wskazał, że chodzi o sprawę Macieja Kozłowskiego, byłego ambasadora RP w Izraelu. W 2012 r. Sąd Okręgowy w Krakowie uznał, że Kozłowski skłamał w oświadczeniu lustracyjnym i skazał go na 3 lata zakazu pełnienia funkcji publicznych. W 2013 r. wyrok podtrzymał Sąd Apelacyjny w Warszawie. Rok później Sąd Najwyższy na drodze kasacji oczyścił Kozłowskiego z zarzutów współpracy ze Służbą Bezpieczeństwa w latach 1965-1969.
"W pierwszej instancji w procesie lustracyjnym Kozłowskiego orzekał Igor Tuleya. Syn wieloletniej funkcjonariuszki Służby Bezpieczeństwa, któremu nie przyszła nawet do głowy niestosowność tej sytuacji. Tuleya złożył od wyroku skazującego zdanie odrębne"
- czytamy we wpisie na Twitterze.
W pierwszej instancji w procesie lustracyjnym Kozłowskiego orzekał Igor Tuleya. Syn wieloletniej funkcjonariuszki Służby Bezpieczeństwa, któremu nie przyszła nawet do głowy niestosowność tej sytuacji. Tuleya złożył od wyroku skazującego zdanie odrębne.
— Emilia Kamińska (@EmiliaKaminska) December 19, 2022
We wpisach czytamy, że na czele składu orzekającego w Sądzie Najwyższym, który oczyścił Kozłowskiego z zarzutów, był Waldemar Płóciennik.
"Ten sam, który w stanie wojennym skazywał opozycjonistów m.in. Zofię Pietkiewicz i Jerzego Olszewskiego"
- dodaje Kamińska.
Przewodniczącym składu orzekającego, który uniewinnił w @SN_RP_ Kozłowskiego od wyroku skazującego za kłamstwo lustracyjne był sędzia Witold Płóciennik. Ten sam, który w stanie wojennym skazywał opozycjonistów, https://t.co/o8EU4t4Fzg. Zofię Pietkiewicz i Jerzego Olszewskiego.
— Emilia Kamińska (@EmiliaKaminska) December 19, 2022
Płóciennik, według jego własnych relacji, w latach 80. XX w. przez kilka lat był członkiem Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej.