Ambasador Jakow Liwne został wezwany do MSZ, co miało związek ze śmiercią siedmiorga wolontariuszy, w tym Polaka, w Strefie Gazy. We wtorek organizacja humanitarna World Central Kitchen poinformowała, że zostali oni ostrzelani przez izraelską armię podczas dostarczania pomocy żywnościowej, która przybyła do Strefy Gazy kilka godzin wcześniej z Cypru.
Dziś podczas konferencji prasowej po spotkaniu z ambasadorem, Andrzej Szejna, wiceminister spraw zagranicznych, zapytany, czy zapadnie decyzja o wydaleniu z Polski ambasadora Izraela, nie powstrzymał się od personalnego ataku na Jarosława Kaczyńskiego.
Szejna powiedział, że wie, że do wydalenia Jakowa Liwnego z Polski nawołuje prezes PiS Jarosław Kaczyński.
"Ale mam prośbę do Jarosława Kaczyńskiego, aby znowu nie uprawiał polityki na grobach ludzi, bo my jako dyplomacja mamy uzyskać efekt: to jest, po pierwsze, zadośćuczynienie dla rodzin ofiar i niedopuszczenie do takiego przypadku w przyszłości”
– podkreślił wiceszef MSZ.
Podczas czwartkowej konferencji prasowej PiS, odpowiadając na pytanie o wydalenie ambasadora Jakowa Liwnego z Polski, Kaczyński zaznaczył, że jest to decyzja obecnego rządu.
- Jeśli ja bym był przy władzy, to nastąpiłoby wydalenie - oświadczył prezes PiS.
W sieci pojawiły się komentarze odnośnie do wypowiedzi Szejny, wskazujące, że takie zachowanie nie licuje z godnością urzędnika państwowego reprezentującego Rzeczpospolitą.
Szejna na konferencji w MSZ:
— Max Hübner (@HubnerrMax) April 5, 2024
Nie, Ambasador Izraela nie zostanie wydalony z Polski.
Ja wiem, że nawołuję do tego Jarosław Kaczyński, ale niech on znowu nie uprawia polityki na grobach ludzi.
Że co?
To się nie mieści w głowie, jakich dyletantów mamy w polskiej dyplomacji. pic.twitter.com/FFkdS5ir3W
Że Szejna postanowi ocieplić wizerunek Kaczyńskiego i poprawić notowania PiS, się jednak nie spodziewałem. https://t.co/xCFlbcSoec
— Krzysztof Karnkowski (@karnkowski) April 5, 2024