Nabór rozpoczął się we wtorek o godzinie 9. Wsparcie było oferowane świętokrzyskim mikro- i małym przedsiębiorstwom, które odnotowały spadek obrotów lub utraciły płynność finansową na skutek kryzysu ekonomicznego spowodowanego pandemią koronawirusa. Zainteresowanie przerosło oczekiwania urzędników. W ciągu kilku minut na serwery urzędu wpłynęło ponad 12 tys. wniosków na kwotę opiewającą na 390 milionów złotych. Tymczasem do rozdysponowania było... 40 milionów zł.
"Zanim wystartowaliśmy z naborem, robiliśmy symulacje i testy systemu. Próbowaliśmy przyjąć 5 tys. zapytań na sekundę - i nie stanowiło to problemu. Jednak jak udało nam się ustalić, problem pojawił się dlatego, że wnioskodawcy usiłowali złożyć dokumenty z kilku komputerów jednocześnie i to właśnie takie działanie mogło zawiesić system. Mamy informacje, że z jednego biura rachunkowego jeden wniosek był wysyłany z 12 komputerów" - powiedziała wicemarszałek województwa świętokrzyskiego Renata Janik.
Dodała, że okazało się, iż te 12 tys. wniosków przekłada się "tak naprawdę na kilkadziesiąt tysięcy zapytań". "Serwery tego nie wytrzymały" - wskazała.
Informacja o ponownym terminie naboru zostanie przedstawiona w najbliższych dniach. "Będziemy starali się rozwiązać problem. Nasi informatycy podjęli się napisania aplikacji, która przyspieszy ten nabór. Musimy nasz system udoskonalić. Bardzo przepraszamy wszystkich przedsiębiorców za utrudnienia" - dodała Janik.