„Na osoby chcące wzbogacić się na tym procederze nakładane są kary administracyjne, a same odpady najczęściej są cofane do ich nadawców. W tym roku grzywny nakładane przez KAS (Krajową Administrację Skarbową) sięgały średnio 8-12 tys. zł, natomiast kary ze strony inspekcji ochrony środowiska mogą sięgać do 300 tys. zł”
– powiedziała Downar-Zapolska.
Przypomniała, że każdy transgraniczny transport odpadów może odbywać się jedynie w oparciu o zezwolenie wydane przez Głównego Inspektora Ochrony Środowiska, a sam ładunek musi spełniać ujęte w nim kryteria odpadu danego rodzaju.
„Wzmożone kontrole transportów z odpadami wykazały, że nadal nie brakuje nieuczciwych ludzi, którzy chcą zarobić na nielegalnym sprowadzaniu odpadów do Polski. Nie w celu ich przetwarzania, lecz pozbycia się ich w nielegalny sposób. Często mamy do czynienia ze zwykłymi śmieciami komunalnymi”
– zaznaczyła Downar-Zapolska.
Rekordowy pod tym względem był jak na razie wrzesień, podczas którego funkcjonariusze Lubuskiego Urzędu Celno-Skarbowego zakwestionowali legalność 10 transportów. Łącznie to prawie 180 ton nielegalnych odpadów.
Downar-Zapolska dodała, że nielegalne odpady najczęściej trafiają w odludne miejsca – do opuszczonych budynków po dawnych PGR-ach lub do lasów, gdzie mogą przeleżeć wiele lat zatruwając glebę i wodę. W takich przypadkach, oprócz wysokich kar finansowych i nakazu poniesienia kosztów utylizacji śmieci, osoby za to odpowiedzialne muszą liczyć się również z karą do pięciu lat więzienia.