Dziś rano Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych poinformowało o działaniach prowadzonych w związku z podejrzeniem naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej przez niezidentyfikowany obiekt. Do zdarzenia miało dojść minionej nocy. Na południe od Lublina skierowano wojskowy zespół poszukiwawczy.
Informację przekazano w niedzielę za pośrednictwem platformy X. Jak wynika z komunikatu, w rejonie na południe od Lublina działania prowadzi Naziemny Zespół Poszukiwawczo-Ratowniczy (NZPR) z Wojsk Obrony Terytorialnej. Jego zadaniem jest sprawdzenie, czy obiekt rzeczywiście spadł na ziemię i ustalenie ewentualnego miejsca upadku.
"Teren cały czas jest patrolowany"
Telewizja Republika skontaktowała się z nadkom. Anną Kamolą, rzecznik prasową KWP w Lublinie, która opowiedziała o szczegółach akcji oraz o tym, jak wygląda sytuacja na po kilku godzinach poszukiwań.
Dzisiaj około godziny 2 w nocy otrzymaliśmy zgłoszenie, z którego wynikało, że kilku mieszkańców Lublina słyszało na niebie odgłos lecącego jakiegoś niezidentyfikowanego obiektu. Te oba zgłoszenia pochodziły z okolic Lublina. To był rejon niedaleko leżący Zalewu Zemborzyckiego. Na miejsce oczywiście natychmiast zostały skierowane nasze policyjne patrole. Aktualnie już od kilku godzin teren jest przeszukiwany razem z Żandarmerią Wojskową, a także z Wojskami Obrony Terytorialnej. Obecnie policjanci penetrujący wskazane przez mieszkańców Lublina miejsca nie ujawnili żadnego przedmiotu, żadnego ewentualnego obiektu latającego. Teren cały czas jest jeszcze patrolowany, penetrowany przez naszych funkcjonariuszy.
– mówiła rzecznik.
Zapytana o to, jak długo może potrwać akcja poszukiwawcza, odparła, że nie jest w stanie tego określić.
Zgłoszenie było około godziny drugiej w nocy, a więc wtedy, kiedy było bardzo ciemno i jakieś realne szanse na odnalezienie ewentualnego obiektu były znikome ze względu na panującą ciemność. Natomiast od godziny szóstej, siódmej, jak wiadomo, się rozwidniło, a więc była większa szansa, żeby ewentualnie cokolwiek ujawnić czy odnaleźć. Na obecną chwilę niczego nasi policjanci ani żołnierze WOT nie odnaleźli, ale te działania jeszcze się w tym miejscu nie zakończyły.
– dodała.
Wskazała też, że były to dwa zgłoszenia - podchodzące z podobnych miejsc. "Policjanci właśnie przeszukiwali przez ostatnich kilka godzin teren takich pól uprawnych leżących właśnie na peryferiach naszego miasta" - doprecyzowała.
Samej treści zgłoszenia nie mogę państwu przedstawić, natomiast ja tylko powiem tyle, że zarówno pierwsze, jak i drugie zgłoszenie, ono pojawiło się mniej więcej w tym samym czasie. To były okolice godziny drugiej w nocy i oba praktycznie były podobne. Z relacji tych mieszkańców Lublina wynikało, że były słyszalne jakieś odgłosy głośno przelatującego obiektu, który nie został zidentyfikowany. Więc oba zgłoszenia były bardzo podobne. I potwierdźmy tylko, nie żadnego zgłoszenia o spadł, że ten obiekt spadł, że nie daj Boże wybuchł. Nie otrzymaliśmy żadnego zgłoszenia, które zgłoszenie wynikało, aby słychać było huk czy odgłos jakiegokolwiek wybuchu.
– podkreśliła.
Sasin: rząd nie potrafi zapewnić Polakom bezpieczeństwa
O sytuację został zapytany przez Republikę również Jacek Sasin, polityk PiS.
"To jest kolejne naruszenie w przestrzeni powietrznej, czy można powiedzieć - braku reakcji ze strony obrony przeciwlotniczej, ale przede wszystkim co najbardziej mnie niepokoi, to jest brak całego systemu skutecznego ostrzegania mieszkańców przed niebezpieczeństwem"
– ocenił poseł.
Jak dodał - "mieliśmy całą serię kompromitacji z alarmami, które, syrenami, które wyły po tym jak obiekt spadł albo z ostrzeżeniami, które przychodziły po czasie, nieprecyzyjne albo w ogóle nie w te rejony, bo pomylenie słynnego lubelskiego z lubuskim jest całkowitą kompromitacją rządu. Ten rząd niestety nie jest w stanie zapewnić bezpieczeństwa Polakom, mamy na to kolejny przykład".