Dziś przed 10.30 rzecznik ministra-koordynatora służb specjalnych, Jacek Dobrzyński, przekazał, że "w związku z informacją, która wpłynęła do policji i dotyczy możliwego zamachu na premiera Donalda Tuska oraz wicepremiera, ministra obrony narodowej Władysława Kosiniaka-Kamysza", minister-koordynator oraz szef MSWiA podjęli działania.
Dobrzyński ogłosił, że na 11.00 zaplanowane jest spotkania funkcjonariuszy ABW oraz policji i Służby Ochrony Państwa, które odbędzie się w Centrum Antyterrorystycznym Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego.
Informacja była sporym zaskoczeniem, a w sieci politycy, dziennikarze, eksperci i komentatorzy zaczęli zadawać pytania.
Po pierwsze, pojawiło się pytanie, po co służby kierują takie informacje do wiadomości publicznej.
Dziwnie to wygląda - Policja dostaje informację, że ktoś chce przeprowadzić zamach na Premiera i Wicepremiera, więc ogłasza się go wszem i wobec i zapowiada „pilne spotkanie funkcjonariuszy ABW”
— Adam Czarnecki (@czardam) October 11, 2026
Ale ta informacja to została w poważny sposób zweryfikowana, tylko pan rzecznik zapomniał o tym napisać, czy sprawa jest rozwojowa i wiemy że nic nie wiemy, ale co szkodzi pohisteryzować?
— Klara Spurgjasz (@KlaraSpurgjasz) October 11, 2026
@JacekDobrzynski To zupełnie standardowa procedura przy tego typu zagrożeniach? Ogłaszanie na twitterku, że będzie spotkanie w ABW?
— Radosław Fogiel (@radekfogiel) October 11, 2026
Żaden z ekspertów zajmujących się bezpieczeństwem, gości @PolsatNewsPL, nie potrafił odpowiedzieć na pytanie, dlaczego informację o możliwym zamachu na najważniejsze osoby w Państwie podano do wiadomości publicznej. W jaki sposób miało to pomoc służbom? Zmniejszyć zagrożenie?
— Igor Sokołowski (@IgorSokolowski) October 11, 2026
Mail do SOP
Podczas briefingu prasowego po spotkaniu w CAT ABW, Dobrzyński stwierdził, że "na wielu antenach wielu pseudoekspertów wypowiada się dzisiaj z niedowierzaniem: >>dlaczego o tym poinformowaliśmy<<. Dlatego że sprawa, podkreślam, jest śmiertelnie poważna".
- Uznaliśmy, że powinniśmy za pośrednictwem państwa powiadomić Polaków, społeczeństwo, żeby ta informacja potem, jak kula śnieżna czy kula śniegowa, nie chodziła gdzieś, żeby nie było spekulacji - powiedział rzecznik ministra-koordynatora służb.
Dobrzyński przekazał, że informacje na początku trafiły do SOP.
- Oni pierwsi weryfikują te informacje, zebrane informacje przekazują do policji. Policja swoimi źródłami, swoimi kanałami, próbuje to wyjaśnić, zweryfikować i uprawdopodobnić. Mówimy o dużym prawdopodobieństwu spełnienia tych gróźb - ocenił.
Informacja ta do służb wpłynęła mailem.
Rzecznicy unikają odpowiedzi
Portal rmf24.pl zauważa jednak, że rzecznicy występujący na briefingu - Jacek Dobrzyński i Karolina Gałecka - nie udzielili odpowiedzi, dlaczego najnowsza informacja z groźbami została uznana za możliwą do realizacji i upubliczniona, choć jednocześnie przyznali, że takie pogróżki to "codzienność". Wielokrotnie zakrywali się również tajemnicą postępowania.
Interesującą informację przedstawił również Bartosz Godusławski, zastępca redaktora naczelnego polskiej redakcji Business Insider.
Biegał on bowiem w niedzielny poranek m.in. ul. Belwederską w Warszawie, gdzie spotkał Donalda Tuska i Adama Szłapkę, rzecznika rządu.
"Nie wiem, kiedy groźby związane z zamachem na premiera trafiły do służb, ale nie powinien w takiej sytuacji Donald Tuak spacerować po mieście. Spotkałem premiera o 8:05, jak szedł ul. Belwederską z willi na Parkowej do KPRM (ok 800 m), 8, może 10 funkcjonariuszy SOP mu towarzyszyło plus rzecznik rządu, przebiegłem w odległości metra od szefa rządu, nikt mnie nie zatrzymał"
- stwierdził Godusławski.
Nie wiem kiedy groźby związane z zamachem na premiera trafiły do służb, ale nie powinien w takiej sytuacji Donald Tuak spacerować po mieście. Spotkałem premiera o 8:05 jak szedł u. Belwederską z willi na Parkowej do KPRM (ok 800 m), 8 może 10 funkcjonariuszy SOP mu towarzyszyło plus rzecznik rządu, przebiegłem w odległości metra od szefa rządu, nikt mnie nie zatrzymał
— Bartek Godusławski (@BGoduslawski) October 11, 2026
Również z relacji dziennikarki Polsat News wynikało, że Tusk postanowił odbyć poranny spacer z willi na Parkowej do siedziby Kancelarii Premiera, gdzie w niedzielny poranek odbyła się odprawa ws. ataków w szkołach.
Adam Szłapka, rzecznik rządu, w rozmowie z mediami wskazywał, że informacje o "możliwym zamachu" dotarła do Tuska ok. 7.00 w niedzielę, czyli około godziny przed spacerem do KPRM.