Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Spokojnie na przejściu granicznym w Kuźnicy. Pierwsze relacje dziennikarzy

Na przejściu granicznym w Kuźnicy nie ma migrantów, służby pilnują zamkniętego przejścia - relacjonował reporter Polskiej Agencji Prasowej, który był w pierwszej grupie dziennikarzy, zabranych w piątek na granicę polsko-białoruską. W miejscu, gdzie w połowie listopada miał miejsce atak migrantów, leżą jeszcze kamienie i metalowe pręty - dodał.

Autor:

Reporterzy wyjechali na granicę sprzed Centrum Prasowego na polsko-białoruskiej granicy w Popławcach. Przed wyjazdem zostali przeszkoleni przez funkcjonariuszy Straży Granicznej, w jaki sposób należy zachowywać się w strefie. Następnie przewieziono ich do przejścia granicznego w Kuźnicy, ok. 10 km od Centrum Prasowego.

Jak przekazał reporter Polskiego Agencji Prasowej, przed wjazdem do strefy objętej zakazem przebywania stoi uzbrojony w broń automatyczną funkcjonariusz policji.

- Zatrzymuje wszystkie wjeżdżające tam samochody. W samej Kuźnicy jest już spokojnie. Przed granicą widać zamknięte sklepy, puste witryny, zaś na samej granicy, przed przejściem granicznym ustawione są policyjne stalowe blokady

- opowiedział.

Dodał, że przy samej granicy co kilka metrów rozstawieni są funkcjonariusze SG. W pobliżu stoi też policyjna armatka wodna. - W oddali widać samochody wojskowe i policyjne. W miejscu, gdzie w połowie listopada miał miejsce atak migrantów, leżą jeszcze kamienie i metalowe pręty, a także gałęzie; widać powyrywane słupy z zapory technicznej - przekazał. Dodał, że po drugiej stronie granicy stoi samochód służb białoruskich.

W połowie listopada koczujący przy przejściu granicznym Kuźnica-Bruzgi po stronie białoruskiej zaatakowali polskie służby. Wobec agresywnych osób użyto armatek wodnych. Cudzoziemcy rzucali w stronę polskich funkcjonariuszy kamieniami oraz fragmentami zniszczonego ogrodzenia, a także racami oraz granatami dymnymi. Przez zaporę z drutu kolczastego agresywni cudzoziemcy przerzucili kłody drewna. Atakujących wspierały służby białoruskie. Była to największa i najbardziej agresywna próba siłowego przekroczenia granicy.

W środę na stronie Straży Granicznej opublikowano zasady obecności mediów w pasie przygranicznym z Białorusią. Jak w nich napisano, SG odpowiada za organizację wizyt mediów na granicy.

Redakcje zgłaszają chęć uczestniczenia "w wizycie" mailowo. Jednorazowo w takim wydarzeniu wziąć może udział nie więcej niż jeden dziennikarz lub fotoreporter z danej redakcji, w przypadku ekip telewizyjnych wizytę mogą odbywać dziennikarz z operatorem.

Komendant informuje zgłoszonych dziennikarzy o możliwości udziału "w wizycie" i wyznacza termin, wskazując miejsce rozpoczęcia wizyty.

Warunkiem uczestniczenia jest przejście szkolenia organizowanego bezpośrednio przed rozpoczęciem wizyty. Każdy dziennikarz biorący udział w wizycie musi posiadać i nosić kamizelkę z napisem +PRESS+, identyfikującą go, jako przedstawiciela mediów.

Warunki do organizowania wizyty zapewnia Straż Graniczna. Straż Graniczna ustala termin trwania oraz szczegóły trasy, jaką przemieszczają się uczestnicy wyjazdu w pasie granicznym - biorąc pod uwagę sytuację na granicy i bezpieczeństwo uczestników.

Również transport, jak podano, uczestnikom wizyty zapewniać będzie Straż Graniczna przy współpracy z Wojskiem Polskim i innymi służbami mundurowymi.

Od środy do 1 marca przy granicy z Białorusią obowiązuje zakaz przebywania, z którego wyłączeni są m.in. mieszkańcy czy miejscowi przedsiębiorcy. Zgodnie z nowelizacją, która umożliwiła wprowadzenie tego zakazu, na czas określony i na określonych zasadach komendant placówki SG będzie mógł zezwolić na przebywanie na tym obszarze również innych osób.

Zakaz wprowadzono w 183 miejscowościach w województwach podlaskim i lubelskim przylegających do granicy z Białorusią. Wcześniej na tym samym obszarze, od 2 września do wtorku, obowiązywał stan wyjątkowy. Dziennikarze do strefy stanu wyjątkowego nie byli jednak dopuszczani. Obostrzenia w strefie nadgranicznej wynikają z kryzysu wywołanego przez reżim Białorusi na jej granicach z Unią Europejską.

Autor:

Źródło: PAP, Niezalezna.pl

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej