W czwartek w szkole podstawowej w Leszczydole-Nowinach na Mazowszu doszło do ataku 15-latka, który ranił trzy osoby, jedną śmiertelnie. Większej tragedii zapobiegł dyrektor szkoły, który powstrzymał napastnika.
Dziś opowiedział o przebiegu zdarzenia.
- W momencie, gdy go odpechnąłem, wydaje mi się, że został jakoś odłączony. Powiedział, że już nie chce tego robić. Chyba przeprosił, mówił chyba „co ja zrobiłem” - relacjonował.
I dalej: „do końca tego też nie pamiętam… Jak zauważyłem, że mogę z nim rozmawiać, krzyknąłem, by odłożył noże. On posłusznie to zrobił, choć był spanikowany. Kazałem mu usiąść i zdjąć kask”.
- On w tym momencie się poddał, choć dalej zasłaniałem się tablicą - mówił.
- Próbowałem z nim rozmawiać. Poprosił mnie o pomoc. Nawet doszło do tego, że chciał, żebym go przytulił - przyznał.
Ujawnił, że po obejrzeniu monitoringu wynikało, że nożownik kierował się do klas, w których przebywają najmłodsi uczniowie.
- Obrał kierunek woźna, zerówka, później kolejna klasa obok. Te dwie klasy na szczęście były zamknięte, ponieważ dzieci wyjechały na wycieczkę. Od pozostałych klas zdołałem go zabezpieczyć - mówił.