Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Rutkowski znów w Sejmie w sprawie Kołodziejczaka. "Traktujmy się poważnie!". ZOBACZ ZDJĘCIA

Celebryta Krzysztof Rutkowski, reprezentujący wymienianego w głośnych publikacjach dotyczących afery obyczajowo-narkotykowej Michała Kołodziejczaka - posła KO, byłego wiceministra rolnictwa w rządzie Donalda Tuska - znów pojawił się w Sejmie. Miały być przełomowe informacje, kolejny raz było jedynie medialne show.

Kanał Zero udostępnił nagranie rozmowy, na którym słychać posła Koalicji Obywatelskiej Michała Kołodziejczaka, byłego wiceministra rolnictwa w rządzie Donalda Tuska. Kobieta zarzuca w nim rozmówcy, że wbrew jej woli proponował i podawał jej narkotyki. Na nagraniu polityk przyznaje się do brania narkotyków z inną kobietą, "u niej, k***a, w domu". Na taśmie słychać też, jak kobieta mówi do Kołodziejczaka: "Powiedziałeś, że masz nagrania scen seksu ze mną". Poseł wcale temu nie zaprzecza. Mówi za to: - Powiedz mi, co chcesz ode mnie? 10, 20, 30 tysięcy złotych?. Później... wypierał się, że mówił o pieniądzach. "No, ale co chcesz, pracę, zajęcie, uwagę czy co?" - pytał kobietę.

Wybuchł skandal, a Kołodziejczak został zawieszony w prawach członka klubu Koalicji Obywatelskiej. Poseł koalicji rządzącej unika rozmów z mediami, natomiast w jego imieniu występuje... celebryta Krzysztof Rutkowski.

Dziś w Sejmie odbyła się konferencja prasowa, szumnie zapowiadana przez Rutkowskiego. Okazało się jednak, że miało miejsce kolejne show reprezentanta byłego wiceministra, pozbawione warstwy merytorycznej. Zaczęło się już w windzie, gdzie doszło do spotkania Rutkowskiego z posłem PiS Dariuszem Mateckim.

Kolejne show Rutkowskiego na sejmowym korytarzu

Krzysztof Rutkowski przekazał, że złożył do prokuratury zawiadomienie w sprawie kilku osób, w tym osoby, która "zajmuje stanowisko wiceministra w tym rządzie". Nie chciał jednak ujawnić nazwiska, stwierdził natomiast, że osoby te, w tym wspomniany wiceminister, może mieć poważne problemy.

- Te wszystkie osoby są objęte ochroną immunitetem, w związku z tym mogą wpływać na świadków. Część świadków znajduje się w zakładzie karnym - opowiowiadał.

Zniecierpliwieni dziennikarze przypomnieli Rutkowskiemu, że miał przekazać informacje, które miały zatrząść polską sceną polityczną, a tak naprawdę nic nie powiedział. "I zatrzęsą. W związku z tym, że osoby, których dotyczą moje zawiadomienie objęte są immunitetem, ujawniając nazwiska przygotujemy tych ludzi do obrony" - odparł Rutkowski.

- Traktujmy się poważnie! - mówili dziennikarze.

Padły też pytania o to, czy Kołodziejczak zażywał narkotyki. "Czy Michał Kołodziejczak ma się odlać na państwa oczach i zrobić próbkę?" - pokrzykiwał Rutkowski. Co ciekawe, w tle wybrzmiało "Tak!".

Głos zabrała też kobieta towarzysząca Rutkowskiemu - adwokat Monika Schölzke - ale ona również nie chciała ujawnić żadnych informacji dotyczących zawiadomienia, jakie miało zostać złożone.

Źródło: niezalezna.pl

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE Polska