Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Reklama
Polska

Rezerwat ochrony braku odpowiedzialności. Katarzyna Gójska o polskich instytucjach sądowych

Stwierdzenie, iż polski system sprawiedliwości – rozumiany szeroko jako zespół sądowo-urzędniczy – jest niewydolny i przeżarty patologiami, na nikim nie robi wrażenia.  Jesteśmy niemal całkowicie znieczuleni na kolejne doniesienia o nieprawdopodobnych i sprzecznych z poczuciem sprawiedliwości historiach ludzi, którym nasze państwo zniszczyło życie i których skrzywdziło. Praprzyczyną całego zła jest aroganckie, pogardliwe poczucie bezkarności - pisze Katarzyna Gójska w najnowszym numerze miesięcznika "Nowe Państwo".

Słynna wypowiedź sprzed lat sędzi Kamińskiej o nadzwyczajnej kaście – to symbol tego zjawiska. Trzecia władza w Polsce rzeczywiście przeobraziła się w uprzywilejowaną kastę i jak taka działa. W czasach komunistycznych była częścią aparatu terroru. Po 1989 roku przetrwała jak rezerwat tamtych powiązań i uzależnień. Rezerwat ścisły – bez ingerencji demokratycznych reform. Na przestrzeni trzech i pół dekady biologia wyeliminowała znaczną część okazów, ale okazało się, iż system patologii miał się dobrze nawet wówczas, gdy opierał się na ludziach ze znikomym stażem w PRL. Rezerwat zaczął żyć własnym życiem – w oderwaniu od tego, co działo się w społeczeństwie. I dziś widzimy tego efekty. Poczucie bezkarności, brak odpowiedzialności przed obywatelami, powszechne przekonanie o możliwości panowania nad innymi bez etosu służby. To nie tylko sędziowie, lecz także cały zespół urzędniczy tworzący wraz z nimi wymiar sprawiedliwości. W tym oczywiście kuratorzy – ludzie z wielką władzą nad życiem innych, ale pozostający anonimowi dla społeczeństwa i realnie nieponoszący odpowiedzialności za swoje złe decyzje czy zaniechania. Mały Oskar odebrany rodzinie w połowie maja tego roku zmarł po czterech dobach od wywiezienia z domu. Cały ten czas spędził z obcymi ludźmi, bez formalnej akceptacji i weryfikacji przez instytucje sądowe. Przez półtora miesiąca od jego śmierci cała ta machina – odpowiedzialna przecież za przestrzeganie prawa i sprawiedliwości
 – nie kiwnęła palcem, by sprawdzić, jak doszło do tragedii czteromiesięcznego dziecka. Gdyby nie nagłośnienie tych wydarzeń przez media, ta dramatyczna sprawa byłaby tylko kilkoma kartami zadekowanymi w jakiejś szafie biurowej. To się musi skończyć. Polski wymiar sprawiedliwości wymaga przywrócenia osadzenia w sprawiedliwości i odpowiedzialności. Bez tego nic się nie zmieni. Wyłącznie wyciąganie konsekwencji wobec osób mających prawo do ingerowania w najbardziej wrażliwe sprawy obywateli będzie skutkowało tragediami i dalszą patologizacją systemu. W najnowszym numerze „Nowego Państwa” publikujemy raport na temat bezprawia w wymiarze sprawiedliwości. To poruszający materiał, który pokazuje, iż każdy z nas może stać się ofiarą tego zdziczałego systemu.

Reklama

Tekst pochodzi z wakacyjnego wydania „Nowego Państwa”

Źródło: Nowe Państwo
Reklama