We wtorek Sejm uchwalił nowelizację Kodeksu karnego, która przewiduje częściową dekryminalizację aborcji za zgodą kobiety oraz pomoc w aborcji w przypadku ciężkiej wady płodu. Trybunał Konstytucyjny sześć lat temu uznał tę przesłankę za niekonstytucyjną. Za nowelizacją głosowało 217 posłów, przeciw było 213, a trzy osoby wstrzymały się od głosu. Wcześniej posłowie nie poparli wniosku o odrzucenie projektu nowelizacji Kodeksu karnego.
Nowelizację poparli wszyscy głosujący posłowie klubu Koalicji Obywatelskiej (152), Lewicy (21), Centrum (14) i koła poselskiego Razem (4). Za głosowało również 10 posłów PSL-TD, 12 posłów Polski 2050 i czworo posłów niezrzeszonych: Marcin Józefaciuk, Paulina Matysiak, Joanna Mucha i Tomasz Zimoch.
Przeciwko zagłosowali wszyscy głosujący członkowie klubu PiS (137), Rozwoju Plus (38), Konfederacji (15), Demokracji (4), Konfederacji KP (3) oraz jeden poseł niezrzeszony - Janusz Kowalski. Głos przeciwko oddało także 14 posłów PSL-TD, w tym: Władysław Kosiniak-Kamysz, Dariusz Klimczak, Marek Biernacki i Marek Sawicki. Henryk Smolarz i Piotr Zgorzelski z PSL-TD wstrzymali się od głosu. Przeciwny uchwaleniu noweli był również Szymon Hołownia z Polski 2050, a inny członek tego klubu, Adam Gomoła, wstrzymał się od głosu.
"Wraca aborcja, bo zbliżają się wybory"
O wczorajszym głosowaniu rozmawiano dziś rano na antenie TV Republika. Marcin Horała (Rozwój Plus), wicemarszalek Sejmu ocenił, że "to jest znów taki ruch, który ma odwrócić uwagę od efektu rządzenia, od tego, żebyśmy na przykład się przeszli po tych stu konkretach na sto dni, po tysiącu dni i rozliczyli rząd, co on zrobił, co on nie zrobił. Co więcej, w obydwu przypadkach jest to kłamstwo. Znaczy dekryminalizacja aborcji - co oznacza? Pełną dopuszczalność aborcji. Bo to oznacza, że każdą aborcję, nawet dziewięciomiesięcznego dziecka, będzie można dokonać i nie będzie za to żadnej... ona będzie formalnie zakazana, ale jak ktoś to zrobi, to nie będzie żadnej sankcji. No więc de facto będzie dopuszczalna".
Polityk został zapytany o frekwencję posłów prawicy w trakcie głosowania. Zabrakło kilku głosów, by odrzucić przyjęte wczoraj zmiany. "Nie dziwi pana, że na prawicy zabrakło jakiejś takiej tutaj determinacji?" - pytał dziennikarz TV Republika.
"Wydaje mi się, że czasem, nie tylko w tym przypadku, my troszeczkę za dużo składamy na skądinąd niezwykle silne barki pana prezydenta. To znaczy... i nie tylko w tym, na przykład w sprawie paktu senackiego i różnych innych. Tych jest takie, że my tu się pokłócimy, my zawalimy sprawę, ale spokojnie jest pan prezydent i on nas uratuje. W tej historii prezydent raczej zawetuje"
– wskazał Horała.
Jak dodał - "bo jeszcze co do tego powrotu do tak zwanego kompromisu, do tej przesłanki eugenicznej, to tam też jest jeszcze jeden haczyk. Coś, czego nie było w poprzedniej wersji nawet tego tak zwanego kompromisu. To znaczy, jeżeli kobieta uzyskałaby diagnozę, że stan zdrowia płodu daje prawo do zabicia go, to szpital ma obowiązek wykonać aborcję w 72 godziny. Tego wcześniej nie było. To oznacza, że na przykład nie ma szansy na potwierdzenie tej diagnozy, na ponowne badanie i upewnienie się. Ja osobiście znam osobę, która jak jego mama była w ciąży, to była diagnoza, że jest absolutne ciężkie upośledzenie i nawet lekarze zamawiali aborcję w tym przypadku. I urodził się zupełnie zdrowym człowiekiem, żyje, funkcjonuje. No więc jeżeli w ogóle, ja nie jestem zwolennikiem, broń Boże, ale gdybyśmy w ogóle mieli się zastanawiać nad przywracaniem tej przesłanki, to moim zdaniem tam powinien być wręcz obowiązek odczekania jakiegoś czasu, ponownej diagnozy, upewnienia się na sto procent".
Dlaczego PSL poparł ustawę? "Chodzi plotka..."
Na pytanie o to, dlaczego jego zdaniem tak wielu polityków PSL-u zagłosowało za tym projektami, Horała podzielił się "plotką" przewijającą się przez korytarze sejmowe.
"Słyszałem taką plotkę, zaznaczam, że jest to plotka, że PSL zapłacił tym za zgodę koalicyjną, poparcie najbliższego sercu PSL-u projektu, czyli zniesienia dwukadencyjności wójtów, burmistrzów i prezydentów" - powiedział polityk Rozwoju Plus.
Dopytywany o to, czy "PSL przehandlował aborcję", odparł: "byłoby to szczególnie dla mnie, gdyby tak było, byłoby to szczególnie obrzydliwe, żeby wprost za te stołki dla swoich działaczy przehandlować taką sprawę, która dotyczy sumienia. To już dużo bardziej szanuję kogoś, kto jest po prostu lewicowcem, ateistą, ma takie poglądy, nie wstydzi ich się, jasno mówi, jakie ma poglądy i głosuje zgodnie ze swoim sumieniem. Nie zgadzam się z nim absolutnie, ale jest to przynajmniej uczciwe wobec siebie i wobec wyborców".