Warszawski Uniwersytet Medyczny poinformował w czwartek, że z puli dodatkowych 450 dawek szczepionek, które niezależnie od etapu zerowego szczepień obejmującego personel medyczny otrzymał od Agencji Rezerw Materiałowych i które musiały być wykorzystane do końca roku, zaszczepił m.in. 18 znanych postaci kultury i sztuki.
Wiadomo, że wśród osób niebędących lekarzami, które dostały szczepionkę przeciw Covid-19, znalazła się m.in. Krystyna Janda. A także... Leszek Miller.
Krystyna Janda i były premier Leszek Miller przyznali, że chociaż nie są w grupie „zero”, udało im się zaszczepić przeciw COVID19. To jest taki obyczaj wyniesiony jeszcze z czasów postkomunistycznej służby zdrowia. Jeszcze niestety w wielu miejscach to panuje
- podkreślił Tomasz Sakiewicz w TVP Info.
Mamy wysokiego urzędnika państwowego, który znany był z tego, że brał koperty za operacje i nic się z tym nie robi. I mamy tutaj taką kolejną odsłonę, że jak jesteś kimś ważnym, to sobie wszystko załatwisz i się tym pochwalisz publicznie, pokazując, że jesteś lepszy
- dodał naczelny "GP".
Odnosząc się do tłumaczeń Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, że chodziło o stworzenie grupy "ambasadorów szczepień", mających je promować, Sakiewicz stwierdził:
Ja nie wiem, czy to jest najlepszy sposób na promocję szczepień, że szczepione są osoby spoza grupy „zero”. Moja żona jest lekarzem i jeszcze się nie zaszczepiła. Czeka w kolejce. A tutaj są szczepionki dla celebrytów.
I zaznaczył:
To daje bardzo zły przykład. To nie budzi zaufania społecznego, że ta operacja jest robiona z troską o każdego z nas. Tylko pokazuje, że liczą się znajomości. Jeszcze przy tych silnych ruchach antyszczepionkowych - nałożenie się takiej prywaty, będzie zniechęcało.