Funkcjonariusze poinformowali też o kolejnej próbie zorganizowania nielegalnych wyścigów – w niedzielę wieczorem w Rudzie Śląskiej. Jak oceniają, nasilenie zlotów potencjalnych uczestników takich niezgodnych z prawem wydarzeń może oznaczać próbę sił. Funkcjonariusze przekonują jednak, że są gotowi i będą reagowali.
O akcji związanej z nielegalnymi wyścigami w Katowicach rzeczniczka tamtejszej policji młodsza aspirant Agnieszka Żyłka informowała już w niedzielę. Jak sygnalizowała, na miejscu było kilkaset samochodów, akcja trwała kilka godzin. Poza znacznymi siłami policji uczestniczyli w niej inspektorzy transportu drogowego.
Policjantka uściśliła, że podczas nocnych działań policjanci kontrolowali pojazdy, które zgromadziły się w rejonie jednego z cmentarzy, ale monitorowali też całe miasto. "Nałożono 34 mandaty karne i 22 pouczenia. Zatrzymano 17 dowodów rejestracyjnych i odholowano jeden pojazd. Dwóch kierujących nie posiadało obowiązkowego ubezpieczenia OC" – wymieniła.
Żyłka akcentowała, że działania służb "były na tyle skuteczne, że tym razem nawet przez 10 sekund nie było żadnego wyścigu". "Były kontrole samochodów, kierujących. Towarzystwo ostatecznie zrezygnowało i rozjechało się" – dodała policjantka.
Podkomisarz Tomasz Bratek z wydziału ruchu drogowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Katowicach przekazał, że podobna akcja, choć na mniejszą skalę, miała też miejsce w niedzielę wieczorem w Rudzie Śląskiej – przy starym hipermarkecie Tesco.
"Zgromadziła się tam młodzież, około stu osób, co nie jest zabronione. Policjanci, mając informacje, że może tam dojść do nielegalnych wyścigów, do wykorzystania drogi niezgodnie z przeznaczeniem, byli przygotowani. Pogoda jednak popsuła się, a uczestnicy rozjechali. Były pojedyncze mandaty i pojedynczy odebrany dowód rejestracyjny, ale nie było znaczących wybryków"
– zrelacjonował Bratek.
Pytany o kumulację prób organizacji nielegalnych wyścigów w regionie policjant zadeklarował, że policjanci są przygotowani. "Nieważne gdzie i nieważne kiedy, policjanci będą reagowali należycie. Co więcej, uczestnicy tego typu zdarzeń, jeżeli będzie się to nasilało, a widzimy, że jest nasilenie, muszą liczyć się z najsurowszymi karami, jakie mogą ich dotknąć" – zadeklarował.
Przypomniał, że w razie zdarzeń drogowych o poważnych skutkach jako wypadek traktowane jest zdarzenie nieumyślne. "Natomiast jeżeli ktoś umyślnie wprowadza pojazd np. w niekontrolowany poślizg, może to nie być traktowane jako wypadek. Wypadek jest z winy nieumyślnej" – podkreślił podkomisarz Bratek.