Jak poinformował kierownik wydziału ds. promocji i komunikacji społecznej w Wojewódzkim Urzędzie Pracy Krzysztof Powrózek, zwolnienia związane z trudną sytuacją spowodowaną koronawirusem dotyczą dokładnie 654 pracowników, co stanowi ok. 60 proc. wszystkich zgłoszeń.
„Złożyli je pracodawcy z powiatów: rzeszowskiego – dwa zgłoszenia, krośnieńskiego, mieleckiego, dębickiego, jasielskiego i przemyskiego” – dodał.
Wśród firm planujących zwolnienie znacznej liczby pracowników najczęściej pojawiają się przedsiębiorstwa z branży motoryzacyjnej. Zdaniem Powrózka, przyczyną redukcji zatrudnienia jest prawdopodobnie ograniczenie zamówień ze strony kooperantów współpracujących ze zleceniodawcami zza granicy.
Planowane zwolnienia będą obejmować również pracowników z sektora usług, w tym osobistych, turystyki, rozrywki czy działalności powiązanej z branżą kosmetyczną.
Jak zastrzegł dyrektor Wojewódzkiego Urzędu Pracy w Rzeszowie Tomasz Czop, dane dotyczące zwolnień są niepełne. „To połowa miesiąca, przy czym mówimy o poziomie zwolnień grupowych, które pracodawcy zgłosili do swoich powiatowych urzędów pracy. Część mogła tego nie zrobić” – zaznaczył.
W marcu, w porównaniu z lutym 2020 r., liczba osób bezrobotnych na Podkarpaciu zmniejszyła się o 448 osób. Bez pracy wciąż jednak pozostaje 78 tys. 910 mieszkańców Podkarpacia, a stopa bezrobocia prognozowana jest na poziomie 8,3 proc.
W ocenie Czopa, chociaż marzec przyniósł spadek liczby bezrobotnych, to najbliższe miesiące mogą przynieść wzrost tej liczby. „Dzięki temu, że w spodziewaną recesję wchodzimy z najniższym w historii poziomem bezrobocia, w statystykach nie widać jeszcze poważnych zmian” – uważa dyrektor rzeszowskiego Wojewódzkiego Urzędu Pracy.
Zdaniem Czopa, część pracodawców może też zwlekać ze zwolnieniami, obserwując możliwości wsparcia w ramach „Tarczy Antykryzysowej” czy też „Tarczy Finansowej”. „Część firm z obawy o utratę rąk do pracy, będzie starało się chronić swoich pracowników, zwłaszcza specjalistów, korzystając z postojowego czy dopłat do wynagrodzeń” – stwierdził dyrektor Wojewódzkiego Urzędu Pracy.
Czop dodał, że osoby, które obecnie tracą zatrudnienie, często są w okresie wypowiedzenia - przy umowach tymczasowych wypowiedzenie wynosi dwa tygodnie, przy czasowych – miesiąc, a dla etatów na czas nieokreślony – trzy miesiące. Zatem pierwsze rejestracje w urzędach pracy będą dotyczyć osób na umowach cywilnoprawnych i samozatrudnionych.