Czym jest współczesne pogaństwo, a czym faktyczna wiara – można oczywiście debatować. Ale jedno nie ulega kwestii: Polska związała się z Zachodem, a jej położenie geopolityczne na tego Zachodu wschodnich krańcach miało się dla niej stać zarówno powodem siły, jak i słabości.
Prof. Aleksander Brückner pisał, że wejście w świat łaciński było na tyle ważnym elementem tożsamościowym dla państwa Piastów, że to stąd nazywać nas zaczęto „Lachami” (to oczywiście jedna z teorii dotyczącej źródła etymologicznego słowa „Lachowie”). Gdy w grudniu roku 1240 mongolskie oddziały stanęły pod murami Kijowa i zaczęły oblężenie miasta, wewnątrz znajdowała się cała dzielnica Lacka (czyli polska) – opisał ją w „Dziejach Kijowa” Leszek Podhorecki. W tejże dzielnicy znajdował się kościół i klasztor dominikański. To właśnie z oblężeniem i upadkiem Kijowa wiąże się legenda o św. Jacku, który z płonącej świątyni miał wynieść posąg Matki Bożej i kielichy mszalne. Kilka miesięcy później na Legnickim Polu doszło do starcia, w którym książę śląski Henryk II Pobożny stanął naprzeciw Tatarom dowodzonym przez Ordu i zginął śmiercią męczeńską, ścięty w mongolskim obozie już po bitwie. Stało się to 9 kwietnia 1241 roku.
Książę dowodził chrześcijańską armią Zachodu – stawiając opór dzikiemu, barbarzyńskiemu wojsku, które nadciągnęło ze Wschodu.
Tak potem biegły nasze dzieje – z potęgą na karku: germańską z jednej strony, a moskiewską z drugiej.
Ważne jednak, że od momentu Chrztu – cywilizacyjnie, kulturowo, religijnie – wpisaliśmy się w krąg kultury zachodniej. Polska była z Zachodem i była częścią Zachodu. Jest nią również, na szczęście, i obecnie.
Jednak trzeba ciągle, w gąszczu politycznych decyzji, codziennych wyborów (a przede wszystkim wobec wyborów dotyczących przyszłości polityczno-cywilizacyjnej Polski) odpowiadać sobie na pytania: co jest dla nas Polaków najważniejsze? Dokąd nas będzie prowadzić ta, czy inna droga, ścieżka polityczna? Czy wewnętrzne spory i waśnie nie stanowią zagrożeń dla naszej przyszłości, jako państwa i narodu, w perspektywie dalekiej, w perspektywie wieków, a nie kilku lat? To wszystko ważne. To także trzeba brać pod uwagę, gdy spogląda się na spory w konserwatywnej, tej rozumiejącej wagę cywilizacyjnej ścieżki dziejowej Polski, części naszej sceny politycznej. Lepiej pamiętać o przeszłości, starać się ją zrozumieć – by nie ugrzęznąć w błocie codziennych walk o to, kto mądrzejszy, lepszy i piękniejszy.