Centrum serwisowania pocisków PAC-3 do systemów Patriot powstanie w Polsce. O lokalizację tej inwestycji w Europie rywalizowały cztery państwa. Obok Polski były to Niemcy, Holandia i Norwegia. Na etapie składania wniosków polska oferta została oceniona najwyżej.
"Decyzja prezydenta Donalda Trumpa o wybraniu Polski na gospodarza centrum konserwacji pocisków PAC-3 oznacza ważny kamień milowy w amerykańsko-polskiej współpracy obronnej i wzmacnia zbiorową obronę NATO" – podkreślił w mediach społecznościowych Tom Rose, ambasador USA w Polsce.
Polska od dłuższego czasu ubiegała się o ulokowanie w kraju centrum serwisowego do pocisków PAC-3 MSE, najnowocześniejszych rakiet wykorzystywanych w systemach obrony powietrznej Patriot. Obecnie pociski te powstają i są serwisowane jedynie w USA, przez co m.in. pociski pozostające na wyposażeniu sił zbrojnych państw europejskich muszą okresowo być transportowane za ocean w celu przeglądu ich sprawności.
O tę strategiczną inwestycję Prezydent zabiegał podczas swoich wizyt w USA, rozmów w zakładach Lockheed Martin a także w trakcie ostatniego spotkania z Prezydentem Donaldem Trumpem przy okazji 81. Sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ w Nowym Jorku.
– przypomina dr Rafał Leśkiewicz, rzecznik prezydenta Nawrockiego.
Ulokowanie centrum serwisowego w Polsce nie tylko skróci czas oczekiwania i przyspieszy obsługę pocisków z europejskich arsenałów, ale także mogłyby być wstępem do przyszłej produkcji pocisków PAC-3 MSE w Polsce, o co również zabiegają polskie władze.
"Wstęp do produkcji rakiet w Polsce"
Decyzja o ulokowaniu centrum serwisowego pocisków PAC-3 MSE w Polsce to nie tylko sukces dyplomatyczny i prestiżowy, ale przede wszystkim kapitalny krok otwierający zupełnie nowe możliwości operacyjne i przemysłowe. W dobie napięć geopolitycznych, wojny na Ukrainie oraz wyczerpywania się globalnych zapasów obrony przeciwrakietowej, inwestycja ta drastycznie zmienia architekturę bezpieczeństwa tej części Europy – komentuje w rozmowie z portalem Niezależna.pl gen. bryg. pilot rez. Dariusz Wroński, były dowódca wojsk aeromobilnych.
Po pierwsze, to skrócenie czasu gotowości i koniec z zależnością od USA. Do tej pory każda rutynowa kontrola, certyfikacja czy naprawa najnowocześniejszych rakiet systemu Patriot wymagała ich transportu za ocean. W warunkach kryzysu lub konfliktu zbrojnego, taki system rotacji uzbrojenia staje się krytycznym punktem zapalnym. Do tego dochodzi błyskawiczny serwis. Przeniesienie tych kompetencji do Polski znacznie skraca czas wyłączenia pocisków ze służby. Zamiast wielomiesięcznej podróży logistycznej do USA, procedury będą realizowane na miejscu. Wreszcie maksymalna gotowość operacyjna. Wojsko Polskie oraz sojusznicy z regionu zyskują pewność, że ich systemy obrony powietrznej będą stale sprawne i gotowe do użycia w trybie 24 godziny na dobę, siedem dni w tygodniu.
– wyjaśnia ekspert.
Współczesne konflikty pokazują, że największym zagrożeniem dla obrony nie jest brak sprzętu na starcie, ale paraliż logistyczny w trakcie działań. W sytuacjach deficytu czasu lub blokady szlaków transportowych, Polska staje się autonomicznym hubem, który utrzyma sprawność systemów Patriot bez oglądania się na globalne zatory. Ponadto powstanie centrum otwiera drzwi do zaawansowanych prac technologicznych, w tym potencjalnej elaboracji (napełniania paliwem i montażu głowic – przyp.) rakiet na miejscu, co w warunkach wojennych decyduje o ciągłości obrony kraju. To też wstęp do ich produkcji.
– kontynuuje gen. Wroński.
To, co dziś jest "tylko” serwisem, jutro stanie się fundamentem pod pełną produkcję PAC-3 MSE – uzupełnia nasz rozmówca.
Dla polskiego przemysłu obronnego to technologiczny skok o całą generację. Budujemy zaplecze, które w naturalny sposób przyciągnie kolejne etapy produkcyjne Lockheed Martin.
– mówi.
"Ponieważ amerykańskie zakłady borykają się z opóźnieniami w dostawach, a popyt na rakiety zdolne niszczyć cele balistyczne z Rosji czy Iranu jest gigantyczny, polskie zdolności produkcyjne w przyszłości będą kluczem do zaspokojenia potrzeb całego kontynentu" – dodaje.
To inwestycja o znaczeniu epokowym. Polska przestaje być wyłącznie kupującym i użytkownikiem zaawansowanej technologii z USA, staje się jej kluczowym gwarantem i współtwórcą w tej części świata. To realne wzmocnienie obrony kolektywnej i strategiczny as w rękawie całego NATO.
– kończy.