W sobotnim spotkaniu w Łucku uczestniczyli wiceministrowie spraw zagranicznych państw Trójkąta Lubelskiego - Polski, Ukrainy i Litwy - Marcin Przydacz, Mykoła Toczycki i Mantas Adomenas.
Szczegóły rozmowy
Jak poinformował polskie media wiceminister Przydacz, rozmowy skoncentrowały się na wyzwaniach natury bezpieczeństwa w naszej części Europy: działań hybrydowych Alaksandra Łukaszenki na granicach i "agresywnych kroków Rosji" przy granicy z Ukrainą i na rynkach energetycznych.
- To wszystko powoduje dużą niestabilność w regionie
- podkreślił. - Dyskutowano o tym, co można wspólnie zrobić i jak powstrzymać te agresywne działania sąsiadów – wskazał.
Doświadczenie Polski
Jak zaznaczył, „Polska, najbardziej doświadczona działaniami hybrydowymi ze strony Alakasandra Łukaszenki, ma duże doświadczenia i pewne sukcesy w obronie granicy".
- Udało nam się w pełni obronić polską granicę, polską suwerenność, jednocześnie spowodować, że liczba migrantów na Białorusi jest dużo mniejsza, co nie oznacza, że to napięcie nie pozostaje wysokie
- dodał.
Ukraina jest przygotowana
Jak przekazał, strona ukraińska "jest zainteresowana wymianą tych doświadczeń, słusznie także obawiając się, że kolejne działania ze strony białoruskiej czy rosyjskiej mogą dotknąć też granic ukraińskich”.
- Wymieniamy się tymi doświadczeniami. Wspieramy Ukrainę w odpowiednim rozpoznaniu tej sytuacji, bo zagrożenie na granicy białorusko-ukraińskiej może finalnie kiedyś także niestety się przerodzić w zagrożenia innych granic, także granicy polskiej
- oznajmił Przydacz.
Toczycki zapewnił z kolei, że jego kraj jest gotowy do ewentualnego ataku hybrydowego. - Po pierwsze dzięki bliskiej współpracy w ramach Trójkąta Lubelskiego, po drugie - dzięki straży granicznej, wojskowym, broniącym granicy - podkreślił.
Walka z dezinformacją
Podczas spotkania podpisano plan wspólnych przedsięwzięć w ramach przeciwdziałania dezinformacji na najbliższe lata. Przewiduje on m.in. opracowanie mechanizmu wspólnego reagowania na rosyjskie kampanie destabilizacyjne.
- Działania hybrydowe opierają się m.in. na działaniach dezinformacyjnych. My jako państwa demokratyczne, ze swobodą wymiany myśli, swobodą funkcjonowania mediów, jesteśmy podatni na działania dezinformacyjne z kierunku wschodniego. Wspólnie zastanawialiśmy się, jak temu przeciwdziałać
- powiedział Przydacz. - Można to robić poprzez informowanie o tym, jaka jest prawdziwa natura tych kryzysów, jakie są prawdziwe zamiary tej drugiej strony - dodał.
- Bieżąca koordynacja i współpraca jest bardzo potrzebna. (...) Robimy wszystko, by tę sytuację zdeeskalować, by dziś wysłać takie twarde sygnały strategiczne do Mińska i Moskwy, aby poznały one ewentualne koszty swoich dekonstruktywnych działań
- podkreślił.
Rozmowy odbyły się w na Zamku Lubarta w Łucku, administracyjnej siedzibie obwodu wołyńskiego, który graniczy z Polską i Białorusią.