Policja pojawiła się u dziennikarza TV Republika Adriana Stankowskiego w piątkowe popołudnie. Nagrał on interwencję funkcjonariuszy.
Gdy Stankowski powiedział, że jest dziennikarzem TV Republika, policjant w stopniu sierżanta stwierdził, że "niewykluczone, że tu może być jakaś prowokacja".
- My tego nie wiemy, wyjaśnimy, co jest grane. My się opieramy na tym, co jest w zgłoszeniu ze 112 - mówił funkcjonariusz.
Z rozmowy wynika, że chodziło o "Lenę", która miała "potrzebować pomocy lekarskiej". Stankowski zaprzeczył, by ktoś taki kiedykolwiek przebywał w jego mieszkaniu.
- Znany schemat. Tak samo było u Sakiewicza i 15 innych osób. To ja panów zawiadamiam o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Jutro adwokaci złożą w tej sprawie stosowne zawiadomienie, ponieważ ktoś posługuje się moimi osobistymi danymi osobowymi, ktoś znał mój adres zamieszkania, kto takie fałszywe zawiadomienie złożył
- mówił policjantom dziennikarz.
Po publikacji informacji przez TV Republika, swoje stanowisko przedstawiła Komenda Stołeczna Policji.
"Interwencja służb ratunkowych w dzielnicy Ochota nie miała nic wspólnego z prowokacją. Pomyłka nastąpiła w adresie zarejestrowanym przez Centrum Powiadamiania Ratunkowego, którego operator błędnie wpisał literowe oznaczenie budynku. W efekcie zarówno Straż Pożarna, Pogotowie Ratunkowe oraz Policja skierowały swoje zespoły interwencyjne pod błędnie wskazany adres" - czytamy we wpisie zamieszczonym przez stołeczną policję.
KSP stwierdziła, że "w rzeczywistości wymagająca udzielenia pomocy osoba przebywała w sąsiednim budynku".
W stanowisku "wyraźnie podkreślono", że "policjanci obsługujący tę interwencję nie weszli do mieszkania dziennikarza TV Republika, który zamieszkuje pod adresem błędnie wskazanym przez CPR".
🚨 Interwencja służb ratunkowych w dzielnicy Ochota nie miała nic wspólnego z prowokacją. Pomyłka nastąpiła w adresie zarejestrowanym przez Centrum Powiadamiania Ratunkowego, którego operator błędnie wpisał literowe oznaczenie budynku. W efekcie zarówno Straż Pożarna, Pogotowie Ratunkowe oraz Policja skierowały swoje zespoły interwencyjne pod błędnie wskazany adres. W rzeczywistości wymagająca udzielenia pomocy osoba przebywała w sąsiednim budynku. Po powtórnym kontakcie ze zgłaszającą ustalono prawidłowy adres. To co najważniejsze – pomoc dotarła na czas, a kobietę, której została udzielona, decyzją pogotowia w eskorcie policji przewieziono do szpitala. Należy także wyraźnie podkreślić, że policjanci obsługujący tę interwencję nie weszli do mieszkania dziennikarza TV Republika, który zamieszkuje pod adresem błędnie wskazanym przez CPR. Funkcjonariusze poinformowani, że uzyskali złą lokalizację, wyjaśnili sytuację i udali się pod prawidłowy adres wraz z innymi służbami.
— Policja Warszawa (@Policja_KSP) October 23, 2026