"Nie mam informacji o żadnych poważnych zdarzeniach" – powiedział aspirant sztabowy Adam Jachimczak z zespołu prasowego śląskiej policji.
W sylwestra policjanci sprawdzali kierowców, m.in. na trasie pomiędzy Katowicami a Sosnowcem. Jak zapewnia Jachimczak, chodziło przede wszystkim kontrolę stanu trzeźwości. "Takie kontrole są przeprowadzane co roku. Były też przypadki, że po zbadaniu stanu trzeźwości, w związku z obowiązującymi ostatniej nocy ograniczeniami, osoby przemieszczające się samochodami przy okazji pytaliśmy o cel podróży" – powiedział Jachimczak.
Jak przyznał, niektórzy kontrolowani byli oburzeni i skarżyli się, że są spisywani. "Każda kontrola musi być odnotowana, to jest nasz obowiązek" – przekonywał policjant.
W czwartek w całym województwie 11 kierowców prowadziło po alkoholu, w piątek do rana – pięciu kolejnych. Czasami w zwykłych dniach zatrzymanych nietrzeźwych kierowców jest więcej – mówią policjanci.
Zgodnie z rozporządzeniem Rady Ministrów w noc sylwestrową od 19 do 6 rano przemieszczanie się osób mogło być uzasadnione wyłącznie wykonywaniem czynności służbowych lub zawodowych, prowadzeniem działalności gospodarczej oraz zaspokajaniem niezbędnych potrzeb związanych z bieżącymi sprawami życia codziennego. Jak powiedział Jachimczak, śląska policja nie ma zbiorczych informacji dotyczących ewentualnych naruszeń zakazu przemieszczania się.
Jak wcześniej przekazała straż pożarna, w piątek nad ranem w jednym z mieszkań w Katowicach doszło do pożaru, w którym zginęła kobieta w średnim wieku. Nie było więcej poszkodowanych, nie było też konieczności ewakuacji całego budynku. W akcji brało udział osiem zastępów straży pożarnej.