Do podpalenia urządzeń zasilających naziemną stację łączności satelitarnej Starlink doszło wieczorem 23 września br. Strażacy przez ponad sześć godzin walczyli z ogniem na posesji w Woli Krobowskiej, w powiecie grójeckim.
Służby od razu ustaliły, że doszło do celowego podpalenia. Rozpoczęły się intensywne poszukiwania sprawców. Z zabezpieczonych nagrań wynikało, że na teren ogrodzonego obiektu dostały się dwie zamaskowane osoby. W ciągu trzech minut rozlali łatwopalną ciecz i podpalili urządzenia sterujące instalacją.
"Istotne znaczenie miała również późniejsza kontrola policyjna mężczyzn, których następnie powiązano ze sprawą. W chwili legitymowania nie dysponowano jeszcze dowodami wskazującymi na ich udział w podpaleniu. Samo przebywanie w szeroko rozumianym rejonie zdarzenia nie stanowiło wystarczającej podstawy do zatrzymania. Informacje uzyskane podczas kontroli zostały jednak udokumentowane i wykorzystane w dalszych czynnościach śledczych" - zaznaczyło ABW.
ABW podaje szczegóły
Pojawiło się podejrzenie aktu dywersji, działania na rzecz obcego wywiadu oraz przestępstwa o charakterze terrorystycznym. Kluczowe stało się wyjaśnienie nie tylko przebiegu ataku, lecz także jego celu i możliwych powiązań z rosyjskimi służbami specjalnymi.
- podkreślono w komunikacie.
W tym kierunku wszczęto śledztwo prokuratury. Dzięki zabezpieczonym śladów DNA i linii papilarnych, przeanalizowaniu monitoring oraz odtworzeniu trasy przemieszczania się podejrzanych ustalono, że są to dwaj obywatele Turcji Umit E. i Muslum T.
Mężczyźni na stałe mieszkali w Niemczech. Do Polski wjechali przez Świecko. Przed dotarciem do Woli Krobowskiej zatrzymali się w Łodzi. Po dokonaniu podpalenia powrócili do Niemiec. 7 października sformułowano wobec nich zarzuty dotyczące działania na rzecz obcego wywiadu oraz dokonania aktu dywersji. Ich poszukiwania zarządzono jeszcze tego samego dnia, a 9 października wydano listy gończe.
"Na podstawie materiałów zgromadzonych przez polskie służby prokuratorzy wystąpili o tymczasowe aresztowanie podejrzanych. 9 października Prokuratura Krajowa skierowała wnioski o wydanie Europejskich Nakazów Aresztowania (ENA). Już następnego dnia Sąd Okręgowy w Warszawie wydał nakazy umożliwiające zatrzymanie obu mężczyzn w Niemczech. Równolegle, wobec dwóch kolejnych osób, prokuratura wystąpiła z Europejskim Nakazem Dochodzeniowym, obejmującym przeszukania i zabezpieczenie dowodów" - przekazał polski kontrwywiad.
We współpracy z niemieckimi służbami, które monitorowały sytuację, ograniczając ryzyko ucieczki podejrzanych 12 października doszło do zatrzymania dwóch Turków. Niemieckie służby przeprowadziły również przeszukania, zabezpieczając m.in. urządzenia elektroniczne, broń i amunicję. Trwają czynności związane z przekazaniem obu mężczyzn do Polski.
Trzecia zatrzymana osoba
Kilka dni później zatrzymana została trzecia osoba. Media podały, że to kobieta, która mogła brać udział w logistyce sabotażowej akcji. Miała ona również zostać zatrzymana na terenie Niemiec.
ABW nie odniosła się do tych szczegółów. Wiadomo jedynie, że "wcześniej osoba ta była poddawana weryfikacji przez zleceniodawcę".
W ramach zadań sprawdzających wykonywała zdjęcia i nagrania wideo, które przesyłała za pośrednictwem komunikatora Telegram. Następnie otrzymała polecenie rozpoznania terenu stacji i jej zabezpieczeń.
- przekazano w komunikacie.
Sąd zastosował wobec niej trzymiesięczny tymczasowy areszt.
"Działania zmierzające do ustalenia roli wszystkich zaangażowanych osób, możliwych organizatorów i zleceniodawców ataku oraz wyjaśnienia, czy podpalenie stacji Starlink stanowiło element szerszej operacji wymierzonej w bezpieczeństwo Rzeczypospolitej Polskiej są kontynuowane"
- dodały służby.