Jak zaznaczył, "lipiec i sierpień były dla strażaków bardzo intensywnym okresem pracy".
"Do pomocy wzywani byliśmy 6600 razy. W 595 przypadkach gasiliśmy pożary, a pozostałe interwencje, to tak zwane miejscowe zagrożenia, czyli działania niezwiązane z ogniem"
– mówił rzecznik.
Dodał, że "strażacki samochód wyjeżdżał do pomocy średnio co 13 minut".
"W zdarzeniach, do których byliśmy wzywani, zginęły 34 osoby. Pomocy przedmedycznej udzieliliśmy prawie 600 osobom" – zauważył bryg. Betleja.
W południowo-wschodniej Polsce w ciągu dwóch wakacyjnych miesięcy strażacy wzywani byli także do poszukiwań osób, które podczas wypoczynku zniknęły pod wodą. Trzem osobom nie udało się pomóc.
W lipcu i sierpniu strażacy usuwali również skutki burz, nawałnic i silnych opadów deszczu. "Działaliśmy też w zakresie ratownictwa chemicznego i ekologicznego. Byliśmy wzywani praktycznie do każdego wypadku drogowego" – przypomniał Betleja.
W trakcie wakacji funkcjonariusze Państwowej Straży Pożarnej odwiedzali obozy harcerskie. Kadrę i uczestników szkolili jak w razie zagrożenia kontaktować się ze służbami ratowniczymi.
"Przeprowadzili także instruktaże z użycia podręcznego sprzętu gaśniczego i udzielania pierwszej pomocy przedmedycznej. Prowadzili pogadanki na temat sposobów zachowania podczas niebezpiecznych zjawisk atmosferycznych. Sprawdzali warunki i organizacje ewakuacji obozowisk"
– powiedział rzecznik podkarpackiej Państwowej Straży Pożarnej.
Strażacy podczas wakacji zanotowali także 212 fałszywych alarmów.