Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Plan KO na składkę zdrowotną. Politycy Razem nie zamierzają go popierać. "Niesprawiedliwy, chybiony pomysł"

Zaprezentowana w czwartek przez polityków KO zmiana w naliczaniu składki zdrowotnej wywołała szereg wątpliwości i komentarzy. Zdaniem wielu, promuje ona zatrudnionych na jdg w porównaniu z osobami zatrudnionymi na etat. Politycy Razem deklarują, że nie poprą rozwiązań, PiS złożył projekt zmian zakładający powrót do "starego" systemu naliczania składek. Minister zdrowia - Izabela Leszczyna (KO) - ocenia, że skoro wszyscy narzekają, to... jest kompromis.

Autor:

W czwartek Ministerstwo Finansów wraz z Ministerstwem Zdrowia przedstawiło projekt rozwiązań dotyczących zmian w składce zdrowotnej. 

Jednym z "konkretów" Koalicji Obywatelskiej na 100 dni rządów było:

"Wrócimy do ryczałtowego systemu rozliczania składki zdrowotnej. Skończymy z absurdem składki zdrowotnej od sprzedaży środków trwałych".

Sprawa składki zdrowotnej była przez ostatnie tygodnie często wywoływana przez środowiska przedsiębiorców. 

Według ministra finansów, Andrzeja Domańskiego, na zmianach przedstawionych w czwartek skorzysta do 93 proc. przedsiębiorców.

Zapowiedziane zmiany mają zacząć obowiązywać od 1 stycznia 2025 r. Nowe zasady dotyczą przedsiębiorców rozliczających PIT w jednej z czterech form: skali podatkowej, 19-procentowym podatkiem liniowym, ryczałtem od przychodów ewidencjonowanych lub przez kartę podatkową.

Przedsiębiorcy na skali podatkowej (1,3 mln podmiotów) mieliby płacić składkę w wysokości 9 proc. od 75 proc. minimalnego wynagrodzenia. Według MF w warunkach z 2024 r. taka składka wyniosłaby 286,33 zł zamiast 381,78 zł obecnie. W 2025 r. byłoby to odpowiednio 310 zł zamiast 410 zł. Zniesiona ma być również składka od zbywalnych środków trwałych. "Na zaproponowanej przez nas zmianie skorzystają wszyscy rozliczający się na skali podatkowej" - zapewnił minister Domański.

W przypadku płacących podatek liniowy składka ma być naliczana w wysokości 9 proc. od 75 proc. minimalnego wynagrodzenia do dochodu wynoszącego dwukrotność przeciętnego wynagrodzenia. Powyżej tego limitu składka ma być powiększana o 4,9 proc. od nadwyżki. Odczuwalna zmiana dla przedsiębiorcy byłaby na takim samym poziomie jak w przypadku skali podatkowej. Nie będzie możliwości odliczenia składki zdrowotnej w PIT.

Osoby płacące ryczałt od przychodów ewidencjonowanych zapłacą 9 proc. od 75 proc. minimalnego wynagrodzenia do miesięcznego przychodu wynoszącego czterokrotność przeciętnego wynagrodzenia.  Powyżej tego limitu składka ma być powiększana o 3,5 proc. nadwyżki. Przychody ze zbycia środków trwałych będą wyłączone z podstawy obliczania składki. Nie będzie jej można odliczyć od PIT.

Przedsiębiorcy na karcie podatkowej mieliby płacić składkę w wysokości 9 proc. od 75 proc. minimalnego wynagrodzenia, również bez możliwości odliczenia od podatku.

JDG zyskuje, etatowcy tracą

Przedstawione zmiany spotkały się z dość szeroką krytyką m.in. środowisk lewicowych.

Dr Janina Petelczyc zwróciła uwagę, że składka zdrowotna dla osób zatrudnionych w formule jednoosobowej działalności gospodarczej i zarabiających nawet 14500 zł będzie niższa niż osoby zatrudnionej na etat na najniższej krajowej.

- Budżet na ochronę zdrowia ucierpi, więc spadnie jakość leczenia. To będzie porażka Izabeli Leszczyny. Składki staną się jeszcze bardziej niesprawiedliwe, bo zmieniając etat na fikcyjną firmę zapłacisz kilka razy mniej. To będzie porażka Andrzeja Domańskiego. Do kosza - napisał Jan Oleszczuk-Zygmuntowski, współprzewodniczący Polskiej Sieci Ekonomii.

Razem nie poprze pomysłu KO

Politycy Lewicy Razem zapowiadają, że nie poprą proponowanych przez Domańskiego i Leszczynę zmian.

- Propozycja Andrzeja Domańskiego niskiej składki zdrowotnej dla przedsiębiorców to nic innego jak hojny prezent dla biznesmenów. Prezent, na który zrzucimy się wszyscy: i emerytka, i pracownik na minimalnej, i pracownica ze średnią płacą. Chybiony pomysł i do tego po prostu niesprawiedliwy - napisała w mediach społecznościowych Paulina Matysiak.

"Przeliczyłem nowe składki. Powiem tyle: dziwię się, że minister Andrzej Domański dał temu twarz. To niesprawiedliwy mechanizm, który zwiększa nierówności i cios w publiczną ochronę zdrowia. Jeśli trafi pod głosowanie, Razem zagłosuje przeciw" - napisał lider Razem, Adrian Zandberg na Facebooku.

Projekt krytykuje także m.in. posłanka Nowej Lewicy Anna Maria Żukowska, twierdząc, że "w tym kształcie nie dojdzie ona do skutku".

PiS: Proponujemy powrót do stanu poprzedniego

O sprawę składki zdrowotnej i proponowanego projektu Domański i Leszczyny zostali zapytani politycy PiS podczas dzisiejszej konferencji prasowej.

- Wśród ośmiu projektów ustaw jest projekt PiS, powrotu do stanu poprzedniego. To co przedstawiono jako projekt, to namiastka tego, co zaproponowaliśmy my. To próba na siłę przedstawienia czegoś przed 100 dniami. To nie rozwiązuje problemów osób prowadzących jdg. My proponujemy powrót do stanu poprzedniego

- powiedział poseł PiS, Zbigniew Kuźmiuk. 

Do końca 2021 r. przedsiębiorcy płacili składkę ryczałtową w wysokości 9 proc. od minimum 75 proc. przeciętnego wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw (wtedy było to 381,81 zł miesięcznie). Jej część można było przy tym odliczyć od podatku (opłata wynosiła 53,03 zł za miesiąc). Tę formułę zastąpiono składką ustalaną na podstawie wysokości dochodu podatkowego dla przedsiębiorców opodatkowanych na zasadach ogólnych albo podatkiem liniowym. Po zmianach przedsiębiorcy na skali podatkowej zaczęli płacić 9 proc. od dochodu, osoby na podatku liniowym – 4,9 proc. od dochodu, a ryczałtowcy w zależności od przychodu – w tym roku odprowadzają na ubezpieczenie zdrowotne od 419,46 zł do 1258,39 zł miesięcznie. Składki nie można już odliczyć od podatku. 

Leszczyna: Wszyscy narzekają, więc jest kompromis

Izabela Leszczyna, minister zdrowia, która prezentowała wczoraj projekt składki, powiedziała dziś rano w Polskim Radiu:

- Narzekają znowu wszyscy. Ci, którzy nie są przedsiębiorcami mówią to, że przedsiębiorcy będą płacić mniej, ale narzekają też przedsiębiorcy, którzy mówią, że miał być powrót do naliczania sprzed Polskiego Ładu, a nie ma. Jeśli wszyscy trochę narzekają, to znaleźliśmy z ministrem Domańskim, to co wczoraj nazwałam kompromisem - między ministrem zdrowia, który chce mieć jak najwięcej pieniędzy w systemie, a ministrem finansów, który rozumie, że im mniejsze daniny nakładane na przedsiębiorców, tym większy rozwój gospodarczy, tym większe - de facto - paradoksalnie wpływy do budżetu i można więcej do ochrony zdrowia dołożyć - powiedziała Leszczyna.

Autor:

Źródło: niezalezna.pl

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej