Kilkugodzinne szkolenie miało na celu zweryfikowanie umiejętności strzeleckich żołnierzy batalionu dowodzenia, który na co dzień kojarzy się przede wszystkim z rozwijaniem i zabezpieczeniem Stanowiska Dowodzenia brygady. Nic bardziej mylnego. Każda z kompanii, plutonów i drużyn wykonuje zadania, o których wielu nie ma pojęcia. Tym razem załogi wozu rozpoznania skażeń chemicznych i promieniotwórczych (BRDM 2RS) z plutonu chemicznego oraz załoga wozu pogotowia technicznego (WPT MORS) miały wykonać strzelania szkolne — podaje oficjalny portal 10. BKPanc.
Nikt jednak nie przypuszczał, że pogoda pokrzyżuje plany żołnierzy. Po mroźnym poranku, z każdą godziną robiło się coraz cieplej. Gdy wszystko było przygotowane do strzelania, kierownik strzelania otrzymał komendę o zakazie realizowania ogniowej części zajęć. Przyczyną był komunikat o zagrożeniu pożarowym, który dotarł do kierownika obiektu. Żołnierze realizowali zajęcia bezogniowo, zgodnie z przygotowanym wariantem alternatywnym. Załogi doskonaliły czynności, jakie wykonują podczas strzelań. Dowódcy mieli czas na weryfikację pojawiających się błędów, a żołnierze mogli usuwać je na bieżąco. Szkolenie realizowane było na wysokim poziomie, pomimo konieczności odstąpienia od wykonywania zadań z użyciem amunicji — czytamy.
Strzelanie udało się wykonać żołnierzom z plutonów ochrony i regulacji ruchu z batalionu dowodzenia pancernej brygady. To właśnie oni jako pierwsi zajęli określone stanowiska ogniowe wraz z ręcznymi granatnikami przeciwpancernymi.