W czwartek samorządowcy (m.in. prezydenci Warszawy, Gdańska, Sopotu i Sosnowca) ujawnili, że w nocy otrzymali od Poczty Polskiej m.in. e-mail z nakazem udostępnienia spisów wyborców wraz z danymi osobowymi – adresami, imionami i nazwiskami i numerami pesel. Część z nich zapowiedziała złożenie zawiadomienia do prokuratury w tej sprawie, argumentując, że żądanie Poczty nie ma podstawy prawnej.
Poczta Polska poinformowała z kolei, że skierowany do samorządów wniosek o przekazanie danych ze spisu wyborców wynika z roli, jaką operator ten ma pełnić w obsłudze głosowania w ramach wyborów prezydenckich.
Polegać ona będzie na dostarczeniu do wyborców pakietów wyborczych, a następnie przekazania kart wyborczych do obwodowych komisji wyborczych.
Szef PKW Sylwester Marciniak w piśmie do komisarzy wyborczych, podkreślił, że Poczta Polska może otrzymać dane ze spisu wyborców, jeżeli są one potrzebne w celu wykonania obowiązków nałożonych przez administrację rządową; wniosek w tej sprawie musi być podpisany podpisem elektronicznym.
Premier pytany, jak Poczta Polska zamierza pozyskiwać dane ze spisu wyborców, skoro wiele samorządów odmawia ich wydania, zauważył, że przewodniczący PKW Sylwester Marciniak "jednoznacznie powiedział, że samorządy są zobowiązane do wydawania list wyborców".
"Mam nadzieję, że samorządy wywiążą się ze swojego obowiązku"
- podkreślił szef rządu.