Wniosek Koalicji Obywatelskiej o wotum nieufności dla Kaczyńskiego, który w rządzie nadzoruje resorty odpowiedzialne za bezpieczeństwo państwa, ma wpłynąć do marszałka Sejmu w piątek. Na wspólnej konferencji prasowej z KO szef klubu Lewicy Krzysztof Gawkowski zapowiedział przyłączenie się do wniosku KO. Jak poinformował szef klubu KO Cezary Tomczyk, poparcie dla wniosku, choć dopiero na etapie głosowania w Sejmie, zadeklarowali też posłowie PSL.
Ast został zapytany w Sejmie, czy Jarosław Kaczyński zasługuje na odwołanie, bo taki wniosek złożyła opozycja.
"To jest oczywiście aberracja opozycji. Nie ma takich powodów, ani podstaw ku temu i oczywiście pan wicepremier Jarosław Kaczyński ma pełne wsparcie Zjednoczonej Prawicy"
- odpowiedział.
Polityk PiS był także pytany, czy nie lepiej by było, gdyby Kaczyński na mównicy sejmowej tonował nastroje i zachęcał do rozmów czy mediacji, a nie "dokładał do pieca". Ast odpowiedział, że "była to wyłącznie odpowiedź, i to celna, trafna w stosunku do opozycji". Z kolei odnosząc się do uwagi o słowach prezesa PiS, które w sejmowej debacie padły w środę w kierunku opozycji, Ast ocenił, że słowa te uważa za celne i trafne, jak mówił chwilę wcześniej. Kaczyński, mówiąc o protestach po wyroku TK ws. przepisów antyaborcyjnych, powiedział, że demonstracje te - które popierała opozycja - "kosztowały życie już wielu osób". "Macie krew na rękach, łamiecie art. 165 (Kodeksu karnego)" - powiedział prezes PiS.
"Ta wypowiedź była w konkretnym kontekście i oczywiście ocenia postępowanie posłów opozycji wobec tzw. Strajku Kobiet - manifestacji kilkudziesięciotysięcznych w Warszawie, wielotysięcznych w Polsce. Skutki tych protestów, strajków dzisiaj odczuwamy"
- odpowiedział poseł PiS.
Lider Platformy Obywatelskiej Borys Budka, omawiając w czwartek szczegóły wniosku KO zarzucił szefowi PiS popełnienie "pięciu grzechów": doprowadzenie do "gwałtownego pogorszenia się bezpieczeństwa Polek i Polaków", "nieprzewidywalność", "zniszczenie instytucji państwowych", "pięć lat wyprowadzania Polski z UE" oraz "dzielenie i skłócenie Polaków". "Przyszłość Polski, rozwój Polski, uzależniony jest od tego, czy Kaczyński straci władzę" - podkreślał szef PO.