Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Ogromne zniszczenia po nawałnicy

W gminie Słupno pod Płockiem lipcowa nawałnica spowodowała zniszczenia na ok. 10 mln zł, głównie w infrastrukturze. Tamtejszy samorząd liczy, że uzyska wsparcie finansowe na konieczne naprawy. Trwa już budowa mostu tymczasowego na rzece Słupiance, który czasowo zastąpi zniszczoną przeprawę.

Autor:

Wójt gminy Słupno Marcin Zawadka wylicza, że na skutek nawałnicy, która przeszła tam w nocy z 17 na 18 lipca, zniszczeniu uległy m.in. dwa mosty na dopływie rzeki Biskupki do rzeki Słupianki wraz z trasami dojazdowymi, a także boisko "Orlika" przy szkole podstawowej i plac zabaw przy przedszkolu, uszkodzone zostały też drogi gminne, dwie ścieżki rowerowe oraz zalana została oczyszczalnia ścieków.

"Zniszczenia infrastruktury publicznej w gminie Słupno spowodowane lipcową nawałnicą wiążą się z kwotą ok. 10 mln zł" – powiedział Zawadka. Dodał, iż jego wniosek o ogłoszenie na terenie gminy Słupno stanu klęski żywiołowej nie został dotychczas zaakceptowany przez wojewodę mazowieckiego.

"W przyszłym tygodniu mam spotkanie z panem wojewodą. Potrzebujemy finansowego wsparcia na odbudowę zniszczonej przez nawałnice infrastruktury, ponieważ sami nie jesteśmy w stanie udźwignąć tych wydatków. Chociaż częściowe zrefinansowanie nakładów, które będziemy musieli ponieść, będzie dla nas bardzo istotne"

– podkreślił wójt gminy Słupno.

Przyznał jednocześnie, iż niezrozumiały jest dla niego wymóg, wynikający z obowiązujących regulacji, dołączenia do wniosku składanego do wojewody przez samorząd opinii IMGW o tym, że takie opady deszczu, jak w lipcu, w ogóle wystąpiły.

"Zwróciliśmy się o taką opinię, natomiast zostałem poinformowany, że możemy ją uzyskać dopiero na początku października. Po ponowionej prośbie okazało się, że będzie to możliwe najwcześniej 16 sierpnia, z tym, że spotkanie z wojewodą jest planowane kilka dni wcześniej. To absurdalna sytuacja i duży dla nas kłopot. Nie wiem w związku z tym, jak wojewoda potraktuje nasz wniosek"

– zwrócił uwagę Zawadka.

Jak ocenił, sytuacja w gminie Słupno po lipcowych zniszczeniach jest nadal trudna, a dodatkowo pogarsza ją aktualna pogoda i pojawiające się wciąż opady deszczu. "To powoduje, że zagrożenie nadal jest. Także dziś woda przelewa się przez jedną z ulic" – mówił w piątek Zawadka. Według niego, infrastruktura Wód Polskich w postaci jazu i zapory może za chwilę przestać pełnić tam swą rolę, gdyż także została uszkodzona.

Zawadka podkreślił, że lipcowa nawałnica w gminie Słupno, oprócz dużych zniszczeń w infrastrukturze, spowodowała też uszkodzenia części budynków mieszkalnych. Dodał, iż od razu uruchomiona została pomoc wojewody mazowieckiego - na podstawie wniosków składanych przez mieszkańców przyznawane są jednorazowe dotacje maksymalnie w wysokości 6 tys. zł.

"Trwa też budowa mostu tymczasowego w miejscowości Szeligi. Zadanie to, po wniosku wojewody mazowieckiego, realizują żołnierze z 2. Pułku Wojsk Inżynieryjnych z Inowrocławia. Dzięki wsparciu Wód Polskich udało się sprawnie przeprowadzić wszystkie papierowe formalności. Zakończenie budowy czasowej przeprawy planowane jest w najbliższą niedzielę. Żołnierze cały czas pracują, mimo trudnych warunków, padającego deszczu. Jestem pełen uznania dla ich zaangażowania"

– oświadczył wójt gminy Słupno.

Zawadka zaznaczył, że budowany przez wojsko most tymczasowy będzie mógł funkcjonować maksymalnie sześć miesięcy. "W tym czasie musimy przygotować projekt budowy nowego, stałego mostu i uzyskać wszystkie zgody oraz pozwolenia, a następnie wystąpić o pozwolenie na budowę. Myślę, że cała ta procedura zamknie się najwcześniej za sześć miesięcy i wtedy powstanie dylemat, co dalej, gdy most tymczasowy nie będzie mógł już służyć, a po przetargu inwestycja mogłaby ruszyć pewnie dopiero wiosną przyszłego roku" – podkreślił wójt gminy Słupno.

Dodał, iż także uszkodzenia mostu w miejscowości Mijakowo będą wiązać się z koniecznością realizacji kolejnej inwestycji. "Po ekspertyzie, którą uzyskaliśmy, okazało się, że zasadnicza część mostu mogłaby dalej służyć. Dlatego na swój koszt, nie czekając na nic, podejmujemy już działania zmierzające do odbudowania jak najszybciej dojazdów do przeprawy" - wyjaśnił Zawadka.

Jak wspomniał, rzeka Słupianka, stanowiąca niewielki, prawy dopływ Wisły, jest uznawana za ciek górski, gdyż różnica poziomów między jej górnym a dolnym biegiem wynosi ok. 70 metrów. "Takie ukształtowanie terenu, zwłaszcza przy obfitych opadach deszczu, powoduje, że Słupianka pędzi na odcinku pięciu do sześciu kilometrów bardzo wartkim, silnym nurtem. Wody, które spływają z pól, szukają najbliższego ujścia i także trafiają do tej rzeki. Jest niestety ryzyko, że nieszczęście, które mieliśmy w lipcu, może się powtórzyć" – stwierdził Zawadka.

Według wójta gminy Słupno, bardzo istotne dla bezpieczeństwa tamtejszych terenów i mieszkańców jest rozpoczęcie przez Wody Polskie realizacji od dawna przygotowanego projektu wzmocnienia brzegów rzeki Słupianki. "Projekt leży w szufladzie i za rok o tej porze wygasa, bo nic nie zostało zrobione, a stało się tak, ponieważ Wody Polskie nie miały na to środków" – oświadczył Zawadka.

Przypomniał, że lipcowe zniszczenia spowodowane tam przez nawałnicę to druga już w tym roku sytuacja kryzysowa, po lutowym wezbraniu Wisły, które doprowadziło do podtopień i zalania części domostw. "W pobliżu rzeki Słupianki są duże osiedla. Rzeka z roku na rok nie jest pielęgnowana, nie są wycinane zarośla. Potrzebny jest też zbiornik retencyjny. Bez wsparcia, bez inwestycji, których sami nie możemy zrobić, żyjemy tu cały czas, jak na beczce prochu" – podsumował wójt gminy Słupno.

Autor:

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej