"Julia ma już swój procesor dźwięku" – poinformował rzecznik wielkopolskiej policji mł. insp. Andrzej Borowiak.
Jak dodał, "policjanci z Komendy Nowe Miasto w Poznaniu doprowadzili sprawę do końca. Dziękujemy pani Małgorzacie z Opola, która kilka dni temu skontaktowała się z policjantami prowadzącymi sprawę. Powiedziała, że ma takie urządzenie i przekaże je dziewczynce" – zaznaczył.
Julia ma już swój procesor dźwięku. Policjanci z KP Nowe Miasto w Poznaniu doprowadzili sprawę do końca. Dziękujemy pani Małgorzacie z Opola, która kilka dni temu skontaktowała się z policjantami prowadzącymi sprawę. Powiedziała, że ma takie urządzenie i przekaże je dziewczynce. pic.twitter.com/q8EaXlyep5
— Andrzej Borowiak (@BorowiakPolicja) August 18, 2020
Sprawa miała swój początek na początku sierpnia. Do policjantów zgłosiła się matka 12-letniej Julii, która od urodzenia jest osobą niesłyszącą. Miała wszczepiony implant słuchu, wyposażony w zewnętrzny procesor dźwięku. Kobieta poinformowała policję, że w trakcie spaceru na ul. Starołęckiej doszło do napadu, podczas którego jeden z napastników wyrwał dziewczynce aparat. Komendant Miejski Policji w Poznaniu wyznaczył wówczas nagrodę za pomoc w odzyskaniu aparatu i ustaleniu sprawców.
Dwa dni później funkcjonariusze zajmujący się sprawą dotarli do nagrań z kamer monitoringu na ul. Starołęckiej i nabrali podejrzeń, czy rzeczywiście doszło do kradzieży. Matka dziewczynki oświadczyła w rozmowie z policjantami, że do napadu nie doszło. Kobieta sama zgłosiła się na policję.
Jak tłumaczył Borowiak, kobieta poinformowała policjantów, że niedawno była z dziećmi nad morzem. "W pewnym momencie jej córka weszła do wody i fala zerwała z ucha aparat. Pomimo poszukiwań urządzenia nie udało się znaleźć. Procesor dźwięku o wartości prawie 40 tys. zł. był ubezpieczony wyłącznie od kradzieży. Ubezpieczenie rzekomo nie obejmowało zagubienia albo uszkodzenia" – opisał Borowiak.
Dodał, że kobieta znajduje się w trudnej sytuacji finansowej – sama wychowuje dzieci i nie otrzymuje alimentów. "Zdesperowana postanowiła zgłosić policji napaść i kradzież" – wyjaśnił.
Borowiak podał, że sprawa fałszywego zgłoszenia zostanie skierowana do oceny przez prokuraturę. Kobiecie grozi do dwóch lat więzienia. Dodał także, że biorąc pod uwagę szczególne okoliczności sprawy, policjanci z Komisariatu Policji Poznań-Nowe Miasto przekazali kobiecie kontakt do trzech fundacji, gdzie otrzyma ona bezpłatną pomoc prawną.
Policjanci zapowiedzieli także wtedy pomoc 12-letniej niesłyszącej Julii. Jak tłumaczyli, "dziewczynka mimo tego incydentu nie powinna być pokrzywdzona i pozbawiona urządzenia pozwalającego jej normalnie żyć" – podkreślał Borowiak.