Rzecznik prasowy olsztyńskiej policji Rafał Prokopczyk poinformował, że do tzw. pozorowanej kradzieży doszło w czerwcu. Kurier, który rozwoził przesyłki i za część z nich pobierał opłaty (gdy ktoś wybrał przesyłkę za pobraniem) zgłosił policji, że został okradziony na stacji benzynowej. Z jego auta miała zniknąć jedna przesyłka warta kilkadziesiąt złotych, portfel z dokumentami, telefon i 16 tys. zł.
Policjanci ustalili, że w rzeczywistości kurier umówił się z kolegą na dokonanie fikcyjnej kradzieży. Wychodząc z auta zostawił je otwarte, w tym czasie do auta wszedł jego kolega i ukradł pieniądze, przesyłkę i dokumenty oraz telefon kuriera
- powiedział Prokopczyk.
Policjanci ustalili, że 24-letni kurier i 44-letni złodziej byli w zmowie. Zatrzymali obu mężczyzn.
Kurier był kompletnie zaskoczony wizytą funkcjonariuszy. Nie przypuszczał, że jego sfingowana kradzież zostanie odkryta przez policjantów. Zebrany materiał dowodowy ostatecznie pozwolił na przedstawienie 24-latkowi trzech zarzutów: zawiadomienia o przestępstwie, do którego nie doszło, składania fałszywych zeznań oraz kradzieży. Grozi mu kara do 5 lat pozbawienia wolności
- poinformował Prokopczyk i dodał, że mężczyzna nie pracuje już jako kurier.
W domu i aucie 44-latka, który rzekomo włamał się do auta kuriera, policjanci znaleźli woreczki strunowe z zawartością białego proszku i kolorowych tabletek.
Ze wstępnych ustaleń wynika, że jest to amfetamina i tabletki ecstasy. Zabezpieczony materiał trafił do dalszych badań laboratoryjnych
- podała policja.
44-latek usłyszał zarzut kradzieży oraz posiadania substancji zabronionych. Okazało się również, że był w przeszłości karany za podobne przestępstwa i będzie odpowiadał w warunkach tzw. recydywy. Grozi mu kara do 7 lat i 6 miesięcy pozbawienia wolności. Obaj mężczyźni przyznali się do zarzucanych im czynów.