Prezydent Andrzej Duda w poniedziałek udaje się do Paryża, gdzie weźmie udział w szczycie Trójkąta Weimarskiego z liderami pozostałych państw tego formatu - prezydentem Francji Emmanuelem Macronem i kanclerzem Niemiec Olafem Scholzem. Tematami rozmów będą sytuacja bezpieczeństwa, wsparcie Ukrainy i sankcje na Rosję.
Szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz w poniedziałek podczas briefingu prasowego przed wylotem pytany był o to, czy podczas rozmów w Paryżu poruszany będzie temat tzw. paktu migracyjnego, który jest negocjowany w parlamencie Europejskim.
"Polskie stanowisko w tym zakresie jest bardzo jasne. Jeśli wspierać, to przede wszystkim uchodźców wojennych wtedy, kiedy są oni w rzeczywistej potrzebie"
- powiedział.
Szef BPM zaznaczył, że Polska przyjęła miliony ukraińskich uchodźców, gdzie nie mogła liczyć na odpowiednie wsparcie ze strony Komisji Europejskiej, a "ciężar ten w większości Polacy wzięli na własne barki".
"Dziś widać, że są takie środowiska w Brukseli, które zdają się o tym zapominać, a jednocześnie próbują realizować politykę przymuszania. Nie może być zgody na zmuszanie ludzi do przekraczania granic czy do życia w państwach, w których żyć nie chcą"
- ocenił.
Ministrowie spraw wewnętrznych, obradujący w czwartek w Luksemburgu, po kilkunastu godzinach negocjacji przyjęli stanowisko negocjacyjne w sprawie reformy regulacji migracyjnych w Unii. Polska i Węgry głosowały przeciwko poparciu tzw. paktu migracyjnego. Stanowisko to będzie podstawą negocjacji prezydencji Rady z Parlamentem Europejskim.
Przydacz pytany o słowa kanclerza Niemiec Olafa Scholza, który powiedział w sobotę, że planuje w najbliższym czasie rozmowę telefoniczną z prezydentem Rosji Władimirem Putinem ocenił, że "próby przekonywania Putina do dialogu mogą zostać poczytane przez Moskwę jako element słabości".
"Wszelkie przedwczesne rozmowy, zwłaszcza w przededniu ukraińskiej ofensywy, o której wszyscy na świecie mówią (...) nie przyniosą, mówiąc dyplomatycznie, pozytywnego skutku. To Rosja musi zrozumieć, że prowadzi niekonstruktywną, agresywną politykę, wycofać się z terytorium Ukrainy i wtedy rzeczywiście można zacząć myśleć o jakichś aktywniejszych działaniach dyplomatycznych"
- ocenił szef BPM.