Jak już pisaliśmy, zadymiarze po raz kolejny pojawili się pod pomnikiem smoleńskim w Warszawie, by zakłócać przebieg upamiętnienia ofiar tragedii smoleńskiej z 10 kwietnia 2010 r. Jeden z nich miał ze sobą transparent o treści (zachowano oryginalną pisownię):
'Dla Kaczyńskiego , Macierewicza , Suska , Błaszczaka - "kula w łeb.!! Teraz.!!"'
Obecni byli także inni prowokatorzy, z transparentami, wznoszący hasła i krzyczący wulgaryzmy. Prezes PiS Jarosław Kaczyński apelował nawet do policji: "Pamiętajcie, ten reżim długo nie potrwa, a wy w tej chwili nie wykonujecie swoich obowiązków" - przestrzegł.
Najwyraźniej funkcjonariusze wzięli sobie radę chociaż częściowo do serca, bo zainterweniowali w przypadku pana z wąsem z groźbami karalnymi na transparencie. Nie został on co prawda zatrzymany (jak grożący w internecie Jerzemu Owsiakowi), ale spisano jego dane.
Sprawa trafiła do prokuratury
Prokuratura Okręgowa w Warszawie poinformowała wieczorem, że "do Prokuratury Rejonowej Warszawa Śródmieście - Północ w Warszawie wpłynęły materiały dotyczące publicznego nawoływania, poprzez prezentowanie transparentów, do zbrodni zabójstwa posłów na Sejm RP, do którego doszło dziś na Pl. Piłsudskiego w Warszawie, tj. o czyn z art. 255 § 2 kk.".
"Sprawca został ustalony. Prokuratura zleciła wykonanie czynności procesowych Policji. Czyn ten zagrożony jest karą pozbawienia wolności do lat 3"
- przekazała Prokuratura Okręgowa w komunikacie opublikowanym na platformie X.